Mundial: Polacy odpadli z turnieju


Anglia – Panama 6:1 (5:0)
1:0 – John Stones 8′
2:0 – Harry Kane 22′
3:0 – Jesse Lingard 35′
4:0 – John Stones 40′
5:0 – Harry Kane 45+1′
6:0 – Harry Kane 62′
6:1 – Felipe Baloy 78′
Składy:
Anglia:
Jordan Pickford – Kyle Walker, John Stones, Harry Maguire – Kieran Trippier (70′ Danny Rose), Ruben Loftus-Cheek, Jordan Henderson, Jesse Lingard (63′ Fabian Delph), Ashley Young – Raheem Sterling, Harry Kane (63′ Jamie Vardy)

Panama: Jaime Penedo – Michael Murillo, Roman Torres, Fidel Escobar, Eric Davies – Edgar Barcenas (69′ Abdiel Arroyo), Armando Cooper, Gabriel Gomez (69′ Felipe Baloy), Anibal Godoy (62′ Ricardo Avila), Jose Luis Rodriguez – Blas Perez

Mecz bez większej historii. Anglicy mieli wygrać wysoko i już po pierwszej połowie wykonali swoje zadanie. Kanonadę rozpoczął Stones, wykańczając dośrodkowanie z rzutu rożnego. W ogóle Gareth Southgate przygotował sporo wariantów rozegrania stałych fragmentów. To niezwykle groźna broń w arsenale Synów Albionu. Panamczycy nawet nie próbowali rozgrywać ataków pozycyjnych. Po przejęciu piłki starali się jak najszybciej oddać strzał na bramkę strzeżoną przez Pickforda. Przy okazji popełniali mnóstwo błędów w obronie, skutkujących między innymi dwoma rzutami karnymi, które bezwzględnie wykorzystywał Harry Kane. W drugiej połowie wydarzeniem było tylko skompletowanie przez Kane’a hattricka i pierwszy, historyczny gol dla Panamy w Mistrzostwach Świata. To trafienie sprawiło, że obecnie Anglia oraz Belgia mają identyczny bilans w klasyfikacji grupy G. O tym kto zajmie pierwsze miejsce zdecyduje bezpośrednie starcie.

Japonia – Senegal 2:2 (1:1)
0:1 – Sadio Mane 11′
1:1 – Takashi Inui 34′
1:2 – Moussa Wague 71′
2:2 – Keisuke Honda 78′
Składy:
Japonia:
Eiji Kawashima -Hiroki Sakai, Maya Yoshida, Gen Shoji, Yuto Nagatomo, Genki Haraguchi (75′ Shinji Okazaki),Makoto Hasebe, Gaku Shibasaki, Takashi Inui (87′ Takashi Usami),Shinji Kagawa (72′ Keisuke Honda),Yuya Osako

Senegal: Khadim N’Diaye – Youssouf Sabaly, Kalidou Koulibaly, Salif Sane, Moussa Wague, Badou N’Diaye (81′ Cheikh N’Doye), Alfred N’Diaye (65′ Cheikhou Kouyate), Idrissa Gueye, Ismaila Sarr, Sadio Mane, M’Baye Niang (86′ Mame Diouf)

Obie drużyny wygrały swoje pierwsze spotkania grupowe, co chyba zdeterminowało ich bezpośrednią rywalizację. Nikt nie chciał do końca ryzykować, podział punktów był korzystny dla każdej ze stron. Niestety minimalistyczna postawa odbiła się na widowisku, które mimo sporej liczby bramek, pozostawiło sporo do życzenia. Na prowadzenie wyszli Senegalczycy, po tym jak Sadio Mane wykorzystał ogromny błąd japońskiego bramkarza. Od tego momentu do samego końca to Azjaci wyglądali lepiej. Lwy Terangi poczynały sobie bardzo anemicznie, o czym świadczą choćby statystyka wykonanych podań. Przewaga Japonii została udokumentowana golem wyrównującym najlepszego zawodnika meczu – Takashiego Inui. Po przerwie piłkarze z Cesarstwa dominowali jeszcze mocniej, a tymczasem, zupełnie z niczego, na prowadzenie ponownie wyszedł Senegal. W pojedynku trenerów lepiej spisał się Akira Nishino. Jego zmiany, przeciwnie do roszad dokonanych przez Aliou Cisse wpłynęły na losy meczu. Wprowadzony przez niego po przerwie Keisuke Honda ustalił wynik, po tym jak nie popisał się golkiper naszych niedawnych pogromców.

Polska – Kolumbia 0:3 (0:1)
0:1 – Yerry Mina 40′
0:2 – Radamel Falcao 70′
0:3 – Juan Cuadrado 75′
Składy:
Polska:
Wojciech Szczęsny – Łukasz Piszczek, Jan Bednarek, Michał Pazdan (80′ Kamil Glik) – Bartosz Bereszyński (72′ Łukasz Teodorczyk), Grzegorz Krychowiak, Jacek Góralski, Maciej Rybus – Piotr Zieliński, Robert Lewandowski, Dawid Kownacki (57′ Kamil Grosicki).

Kolumbia: David Ospina – Santiago Arias, Yerry Mina, Davinson Sanchez, Johan Mojica – Abel Aguilar (32′ Mateus Uribe), Wilmar Barrios – Juan Cuadrado, James Rodriguez, Juan Quintero (73′ Jefferson Lerma) – Radamel Falcao (78′ Carlos Bacca)

Takiego pokazu żenady w wykonaniu naszej reprezentacji trudno byłoby się spodziewać w najczarniejszych snach. Polacy odstawali od rywali pod każdym względem: technicznym, mentalnym, taktycznym, fizycznym… Nie ma wątpliwości, że odpadamy z rywalizacji o Puchar Świata jako najgorsza drużyna Mundialu. Od początku Biało-Czerwoni wyglądali jak zbieranina, która na Mistrzostwach znalazła się przez przypadek. Zmiany dokonane przez Adama Nawałkę po spotkaniu z Senegalem nie przyniosły żadnego skutku, dzięki czemu wiemy, że błędy popełniono na etapie przygotowań do turnieju. Mimo to, trudno uniknąć rozliczenia piłkarzy posiadających status liderów reprezentacji. Lewandowski, Szczęsny, Zieliński, Grosicki, Piszczek – na nich spoczywa największa odpowiedzialność. Tymczasem u nas rozgrywającym był bramkarz, napastnikiem – defensywny pomocnik, a obrony w ogóle nie udało się stworzyć. Skrzydła też funkcjonowały tylko na papierze. Los przydzielił nas do najsłabszej grupy, a i tak kończymy rosyjską przygodę stwarzając sobie przez 180 minut może półtorej dobrej okazji strzeleckiej. Ciężko nawet analizować grę Kolumbii. Po prostu trafili na frajerów i bezwzględnie ich zniszczyli. Cuadrado chyba do końca życia będzie wspominał naszą lewą stronę defensywy. Żal patrzeć jak piłkarski świat nam ucieka.