Monika Łyszczak: Powinniśmy dążyć do normalności, a nie stawać się skansenem

Przedwczoraj na skwerze o. Kokocińskiego odbyła się demonstracja „Tarnów wolny od nienawiści”. Jej organizatorka Pani Monika Łyszczak opowiada nam między innymi, dlaczego zdecydowała się w tej formie zaprotestować przeciwko wydarzeniom z Białegostoku i czy w Tarnowie przejdzie wkrótce Marsz Równości.

Jaki był powód zgromadzenia pod hasłem „Tarnów wolny od nienawiści”?

Monika Łyszczak: Główną motywacją była solidarność z Białymstokiem, gdzie przed kilkoma dniami doszło do ekscesów podczas Marszu Równości. Dodatkowo w Tarnowie mieliśmy jeszcze incydent z antysemickim napisem na murze cmentarza żydowskiego.

Nie każdy jest na bieżąco z krajowymi wydarzeniami, szczególnie że mamy okres urlopowy. Proszę wytłumaczyć, co takiego stało się podczas Marszu Równości, że wymagało Waszego sprzeciwu i wyrażenia go w publiczny sposób?

Ruchy narodowe i kibolskie próbowały zablokować legalną demonstrację. Również PiS i Kościół zorganizowały swoje zgromadzenia, żeby Marsz Równości nie mógł swobodnie przejść, choć to on był zgłoszony jako pierwszy. Przecież jeśli komuś taka forma się nie podoba, to nie musi w niej uczestniczyć. Są inne rozrywki, można jechać nad wodę, można iść do kościoła. Każdy może robić co chce. Marsz był zgłoszony jako pierwszy i miał prawo się odbyć. W demokratycznym państwie możliwość demonstrowania jest podstawowym prawem człowieka.

No tak, ale prawo do demonstrowania przysługuje również drugiej stronie.

Owszem, oni też mają prawo organizowania zgromadzeń, ale w odległości 100 metrów od przeciwnej demonstracji. Ten warunek nie został wypełniony. Poza tym nikt nie może atakować innych ludzi, a tak się działo w Białymstoku. Na uczestników Marszu Równości spadały kamienie, worki z moczem. To było obrzydliwe. Ludzie, którzy w ręce trzymali różaniec, wykrzykiwali przekleństwa.

A jak Pani ocenia reakcję władz na wspomniane incydenty?

Prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski zachował się jak powinien. Dopuścił do organizacji Marszu i przydzielił policję do jego ochrony. Natomiast mam zastrzeżenia do pracy policjantów. Wydaje mi się, że to nie było 100% tego, co powinni zrobić.

Jaka jest Pani recepta, na to żeby podobne sytuacje się nie powtarzały?

Przede wszystkim edukacja! Trzeba iść do szkoły i uczyć dzieci, że drugi człowiek to jest człowiek.

Według Pani osoby o nieheteroseksualnej orientacji mogą czuć się w naszym kraju dyskryminowane?

Niestety tak. Osoby nieheteronormatywne mają duże problemy, aby istnieć w tym społeczeństwie. Homofobia jest tak niszcząca dla nich, że dochodzi do przypadków podejmowania prób samobójczych. Żyjemy w Europie i powinniśmy dążyć do normalności, a nie stawać się coraz większym skansenem.

Podczas zgromadzenia padł również pomysł, aby po raz pierwszy zorganizować Marsz Równości w Tarnowie. Jak się Pani do niego odnosi?

Taka propozycja spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem. Myślę, że byłoby to szczególnie miłe dla tej młodzieży, która się tutaj zebrała. Mam nadzieję, że młodzi wykażą zainteresowanie, a my ich wspomożemy naszym doświadczeniem i wspólnie pójdziemy w Marszu. Ludzie na co dzień nie zauważają tego problemu, ale przecież osoby nieheteronormatywne żyją wśród nas. To są czyjeś dzieci, przecież nikt ich nie znalazł w kapuście. Takie dzieci rodzą się w rodzinach katolickich, muzułmańskich, czy protestanckich. I co matka z takim dzieckiem powinna zrobić? Wyrzucić z domu, bo ma inną orientację seksualną? Przecież to jest nienormalne. Osoby nieheteronormatywne powinny mieć dokładnie takie same prawa jak reszta społeczeństwa, łącznie z prawem do związków partnerskich oraz małżeństw.

Dziękuję za rozmowę

Dziękuję

Rozmawiał Adrian Teliszewski