Książę Janusz Ostrogski – renesansowy dziedzic Tarnowa.

Wszedłszy do tarnowskiej katedry, nie sposób nie zauważyć w prezbiterium dwóch monumentalnych nagrobków, wystawionych dwóm właścicielom Tarnowa. Pierwszym z nich jest słynny hetman Jan Tarnowski, o którym wiele napisano, zasłużony dla historii Polski i samego Tarnowa. Drugi nagrobek należy do mniej znanego księcia Janusza Ostrogskiego, o którym również należy napisać słów kilka, aby jego postać przybliżyć mieszkańcom naszego miasta.

Pozostańmy jednak jeszcze przez moment przy obu nagrobkach. Należy koniecznie wspomnieć, że są to dwa najwyższe nagrobki w Europie. Ten, który został wystawiony księciu Januszowi, mierzy blisko trzynaście metrów wysokości. Ufundował go, dla siebie i pierwszej żony Zuzanny, sam Ostrogski. I chyba miała jakieś przeczucia, bo gdyby przyszło zrobić to jego potomkom, to raczej… Ale zostawmy tę sprawę na później.

Janusz Ostrogski (ok. 1554 – 1620) odziedziczył Tarnów po swojej matce Zofii, córce hetmana Tarnowskiego i szczególnie sobie upodobał nasze miasto, dbając o nie i nie szczędząc nakładów finansowych, zwłaszcza na tarnowską katedrę, wówczas kolegiatę. To dziedzictwo powiększyło już i tak ogromny majątek rodziny będącej najbogatszą w ówczesnej Rzeczypospolitej. Według dokumentów z epoki, Ostrogscy byli właścicielami dwudziestu czterech miast i ponad pięciuset wsi (niektóre źródła historyczne podają, że blisko sześciuset…).

Rodzina Ostrogskich była wyznania prawosławnego, jak wiele znakomitych rodów wschodnich ziem Rzeczypospolitej. Janusz był pierwszym jej przedstawicielem, który przeszedł na katolicyzm. Różne powody podają historycy, bo tak naprawdę nie wiadomo, co nim kierowało. Najbardziej prawdopodobne jest to, że nasz książę, który w młodości przebywał na dworze cesarskim w Wiedniu, katolickim przecież, tam bliżej zetknął się z tym wyznaniem i te wpływy spowodowały konwersję. Nie w smak to było wielu jego krewnym, narobił sobie wrogów w rodzinie… Do tego stopnia, że nawet jego ojciec przez jakiś czas więził go w rodzinnym Dubnie. Janusz Ostrogski nie przejął się tym jednak. Z gorliwością neofity fundował i wyposażał kościoły, osadzał na swoich ziemiach zakony, m.in. jezuitów, dominikanów i franciszkanów.

Książę Janusz Ostrogski był patriotą i dzielnie stawał w wojennej potrzebie przeciwko zbuntowanym Kozakom czy rokoszanom Zebrzydowskiego. Cieszył się zaufaniem i względami króla Stefana Batorego, przez którego został mianowany wojewodą wołyńskim. Do tego doszła później jeszcze godność kasztelana krakowskiego. Widać stąd, że książę Janusz był nie tylko człowiekiem majętnym, ale i wpływowym, mającym poparcie dwóch królów, bo oprócz Batorego, także Zygmunta III Wazy, po którego stronie stanął podczas rokoszu Zebrzydowskiego, walcząc w bitwie pod Guzowem. Swój kunszt wojskowy ujawnił jednak już w młodości. Wschodnie ziemie Rzeczypospolitej były często napadane przez Tatarów i z nimi to walczył dzielnie młody Ostrogski, nabywając wiedzy, umiejętności i sił. Pięknie pokazał to w roku 1577, kiedy skutecznie odparł atak Tatarów, oblegających jego rodzinne Dubno. Z jego wojskowymi czynami związana jest też pewna anegdota. Otóż znany był jako wyjątkowy łucznik, popisujący się chętnie swoimi umiejętnościami we władaniu łukiem. Ponoć do jego ulubionych łuczniczych zabaw było przestrzeliwanie strzałami grubych ksiąg, co świadczyłoby o niepospolitej sile księcia. Zdarzyło się, że do króla Zygmunta III Wazy przybył poseł od chana tatarskiego z licznymi darami. Wśród nich był potężny łuk o mocnej cięciwie. Poseł chana stwierdził, że na pewno nie znajdzie się Polak o takiej mocy, żeby ten łuk napiąć i nałożyć strzałę na cięciwę. Wyzwanie przyjął obecny podczas wizyty posła książę Janusz Ostrogski. Udało mu się sprostać zadaniu, napiął łuk i założył strzałę, ale wysiłek był tak wielki, że krew puściła mu się nosem i ustami, w wyniku czego zasłabł na krótko. Potężny łuk tatarski jednakże napiął i tym samym obronił honor Polaków, a w szczególności polskich łuczników.

Tak bogaty człowiek, jak książę Janusz, uważał za konieczne zabezpieczyć swoje ogromne dziedzictwo dla potomków tak, by go kolejne pokolenia nie umniejszyły. Był trzykrotnie żonaty: z córką węgierskiego magnata Zuzanną Seredi (Seredy), Katarzyną Lubomirską i Teofilą Tarłówną. Z pierwszego małżeństwa miał dwie córki, ale syna doczekał się jedynego – Janusza Władysława. Ów jedynak miał stać się ordynatem, dziedzicem założonej przez jego ojca w roku 1609 Ordynacji Ostrogskiej. Według prawa, ordynację mógł dziedziczyć tylko potomek płci męskiej, najstarszy syn. Marzenie Janusza-ojca nie spełniło się jednak. Jego jedyny potomek męski zmarł przed nim, w roku 1618, jeszcze jako niemowlę. Dwa lata później, 17 września 1620 roku, w Tarnowie zakończył życie on sam. Spoczął w znanym nam, drugim co do wielkości w Europie nagrobku w tarnowskiej katedrze (pierwszy, największy, jest, przypominam, nagrobek Jana Tarnowskiego), na którym przedstawiono go w scenie wieczystej adoracji z pierwsza żoną Zuzanną. Zanim jednak książę mógł spocząć spokojnie w grobie, doszło do wielu skandalicznych wydarzeń. Bezpotomna śmierć pierwszego ordynata Ordynacji Ostrogskiej spowodowała wśród jego krewnych zażartą walkę o olbrzymi spadek. Majątek, z braku syna-dziedzica, przejąć mieli wnukowie, ale warunki ordynacji wymagały, by spadkobierca był tylko jeden. Stąd waśnie, które zaczęły się zresztą jeszcze za życia magnata, tuż po śmierci jego jedynaka. Walka o spadek, niezgoda, kłótnie, sprawiły, że pogrzeb nieszczęsnego księcia Janusza bynajmniej nie był magnacki. Ciało w trumnie dowieziono wprawdzie na wozie okrytym aksamitem do cmentarza przy katedrze, ale woźnice pouciekali, wóz jakoś dotoczono do świątyni, ale nie dane było nawet tam zaznać zmarłemu spokoju. Aksamit, którym okryta była trumna i wóz, zgromadzony na pogrzebie tłum rozdarł na kawałki, pozbawiając zmarłego nawet tego ostatniego pośmiertnego splendoru. Sama stypa, jak na owe czasy, była również skromna – wydano krótki, ledwie godzinny obiad, z tego względu, iż obawiano się, że może dojść do przepychanek, zwady i kłótni o spadek po zmarłym. Ostatecznie majątek księcia Janusza odziedziczył jeden z jego wnuków, książę Władysław Dominik Zasławski.

Tak oto zakończyła się historia życia najbogatszego magnata Rzeczypospolitej początku XVII wieku. Kiedy dzisiaj, odwiedzając katedrę tarnowską i podziwiając okazały manierystyczny nagrobek, myślimy o Januszu Ostrogskim, nawet nie domyślamy się, że jego bogactwo, potęga i sława bynajmniej nie przyniosły mu szczęścia…

Maria Polaczek

Źródło fotografii: https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Ostrogski