Historia pewnej czapki. Galeria Jednego Obiektu

W naturze ludzkiej od zawsze leży, bardziej lub mniej świadome czy też celowe, otaczanie się różnego rodzaju przedmiotami. I mimo opinii, wedle których nie warto się do nich przywiązywać, a także na przekór kruchości człowieka i nieprzewidywalności życia, to właśnie niektórym przedmiotom udaje się szczęśliwie przetrwać nawet bardzo trudne czasy i świadczyć o historii. Jednym z nich jest pewna czapka, którą od 23 września, po wakacyjnej przerwie, można w ramach cyklu „Galeria Jednego Obiektu” podziwiać w tarnowskim Ratuszu.

Jest to czapka nie byle jaka, stanowi bowiem część munduru kolejarskiego pochodzącego z czasów II Rzeczypospolitej i przypomina wciąż nie do końca odkrytą historię Stanisława Barana, tak zwanego torowego, który odpowiedzialny był za tory na odcinku Biadoliny-Sterkowiec. W nie najlepszym stanie odnaleziono tę czapkę w domu rodzinnym Julii Kargól z domu Baran oraz jej siostry Marii Baran w Wokowicach i poddano konserwacji. W czasie niedługiej prelekcji poprowadzonej przez przedstawiciela Działu Historii Muzeum Okręgowego w Tarnowie, Marcina Borysa, słuchacze – nieliczni niestety, aczkolwiek posiadający już wcześniej zdobytą wiedzę na temat polskiego kolejnictwa i szczerze zainteresowani tym tematem – poznać mogli bliżej postać Stanisława Barana, który w czasie II Wojny Światowej angażował się między innymi w działania Armii Krajowej i pomagał Żydom. Wiadomo również, że został aresztowany przez Niemców i po pewnym czasie z tarnowskiego więzienia, gdzie odwiedzała go żona Maria, trafił do KL Auschwitz.

Co stało się z nim później? Tego można się jedynie domyślać. Następnie publiczność zgłębiła swoją wiedzę na temat wyglądu mundurów kolejarskich z tamtych czasów, którego jednym z elementów była wspomniana już czapka w typie rogatywki z charakterystycznym, amarantowym paskiem. Prelegent przekazał również w sposób ciekawy i przystępny początki kolei w południowej Polsce i jej dalsze losy, z wyszczególnieniem najważniejszych wydarzeń, na przykład pierwszego próbnego przejazdu pociągu na linii Kraków-Dębica 15 października 1855 roku, czy też otwarcia linii Kraków-Bochnia-Tarnów-Dębica 20 lutego 1856. Poruszony także został problem lęku, jaki początkowo budziły koleje zwłaszcza wśród mieszkańców wsi. Jedną z ciekawostek było też pokazanie, jak na przestrzeni lat zmieniał się budynek tarnowskiego dworca kolejowego, zyskując nie tylko na wyglądzie, na przykład poprzez powiększenie westybulu z kasami, ale również funkcjonalności dzięki połączeniu go z innymi pomieszczeniami. Wspomniano również niektóre zniszczenia wojenne, chociażby mostu kolejowego na Białej.

Te wszystkie informacje, poparte galerią starych zdjęć i szkiców, stanowiły ciekawą lekcję historii o początkach kolei, celach jej powstania i potrzebie unifikacji po latach zaborów. Wszyscy uczestnicy dostali też pamiątkową kartkę pocztową ze zdjęciem czapki. Samo spotkanie pokazało natomiast, jak wielkie znaczenie mogą mieć nawet najbardziej niepozorne przedmioty. I także dla tej myśli, nie wspominając o zdobytej wiedzy historycznej, warto było zagościć tego niedzielnego popołudnia w tarnowskim Ratuszu.

Angelika Gieniec

Fot. Anna Kocik