Derbowe zwycięstwo siatkarek Grupy Azoty PWSZ Tarnów

Jak przystało na mecz derbowy zawodniczki obu drużyn włożyły w starcie szczególnie dużo zaangażowania. Rywalizacja przypominała bokserską wymianę ciosów, podczas której każda ze stron była co rundę liczona. Na koniec cieszyły się niesione dopingiem publiczności siatkarki Grupy Azoty PWSZ Tarnów, które przełamały przeciwniczki i zwyciężyły Karpaty Krosno 3:2 (25:18, 17:25, 16:25, 25:19, 15:12). Najlepszą zawodniczką spotkania została uznana Marcelina Gliniecka.

Trochę siwych włosów po meczu przybyło, ale one są wskazane, bo mówią o doświadczeniu. Im więcej siwych włosów, tym lepiej. Dziewczyny bardzo mocno powalczyły, więc trzeba się cieszyć z dwóch punktów. Wiadomo, wszyscy chcieliby żeby zespół zdobywał trzy punkty w każdym meczu, ale trzeba dużej cierpliwości. Może też trochę brakuje nam radości z siatkówki. Po każdej akcji kalkulujemy, dopiero Sabina weszła i oprócz skutecznych ataków, obudziła zespół mentalnie. Dała nam również parę fajnych obron, bardzo dobrze zaprezentowała się na zagrywce – ocenia Michał Betleja, trener Grupy Azoty PWSZ Tarnów.

Pierwszy set rozpoczął się od walki punkt za punkt. Krośnianki lepiej serwowały i skutecznie atakowały, ale to dominacja gospodyń na siatce pozwoliła zbudować przewagę. Z czasem przewaga zwiększała się coraz mocniej, dzięki czemu zawodniczki z Tarnowa pewnie wygrały pierwszą partię do 18.

W drugiej odsłonie zaczęły się problemy Grupy Azoty PWSZ. Rywalki postawiły wszystko na jedną kartę, nie wstrzymując ręki przy atakach. Zupełnie odwrotnie prezentowały się miejscowe, często popełniając w prostych sytuacjach. Za rzadko udawało im się zatrzymać przeciwniczki blokiem, a ich zbicia były podbijanie przez siatkarki z Podkarpacia i kończyły się kontrami. Dwa łatwo przegrane sety do 17 i 16 postawiły tarnowski zespół pod ścianą.

 

Trener Michał Betleja miał jednak do dyspozycji Sabinę Podlasek, która kolejny raz pokazała, że jest liderką drużyny. Przede wszystkim potrafiła swoją zagrywką utrudnić przeciwniczkom rozegranie, co automatycznie skutkowało spadkiem skuteczności w ataku. Czwarta partia to powrót na właściwie tory i zwycięstwo 25-19.

Decydujący set stał na najwyższym poziomie. Oba zespoły wreszcie ustabilizowały grę oraz mimo zmęczenia, ograniczyły liczbę prostych błędów. Ważne piłki kończyła Marcelina Gliniecka, wytrzymując ogromną presję kibiców pragnących derbowego zwycięstwa. Kolejny raz błysnęła Podlasek, znowu popisując się mocnymi serwisami. Ostatecznie tie-break zakończył się zwycięstwem gospodyń 15-12, a Karpaty muszą zadowolić się jednym ligowym punktem.

Już w sobotę o godz. 19.00 kolejny mecz tarnowskich siatkarek, tym razem wyjazdowy. Rywalkami podopiecznych Michała Betlei będzie zespół BlueSoft Mazovia Warszawa, który właśnie odniósł pierwsze ligowe zwycięstwo. Zawodniczki ze stolicy zajmują dwunastą pozycję w tabeli.

Fot. Tomasz Schenk