Czy wszyscy dyrektorzy z urzędu miasta zaczną płacić podatki w Tarnowie?
Przeprowadzona niedawno analiza stanu miejskich finansów pokazała, że Tarnów potrzebuje zmiany w podejściu do zarządzania swoim budżetem. Prawdopodobnie czekają nas cięcia wydatków, zwłaszcza tych, które najmocniej obciążają kasę gminy. Innym sposobem na poprawienie sytuacji jest zwiększenie przychodów. W tym celu radna Grażyna Barwacz zaproponowała, by wszyscy pracownicy urzędu miasta zaczęli rozliczać swoje PIT-y w Tarnowie.
Według prezentacji przestawionej przez wiceprezesa firmy INC Rating Krzysztofa Grybionko, Tarnów w latach 2014-18 aż ponad 74% swoich środków finansowych wydawał tylko na pięć działów budżetu: oświata, drogi, pomoc społeczna, rodzina oraz administracja publiczna. Jeśli nie uda się znaleźć metody poszerzenia strumienia pieniędzy wpływających do kasy, trzeba będzie oszczędniej gospodarować posiadaniami zasobami. Może to oznaczać na przykład zamykanie szkół lub ograniczenie programu drogowego.
Z kolei największą pozycją wśród dochodów własnych miasta, jest udział w podatku od osób fizycznych mieszkających w Tarnowie (bądź deklarujących, że właśnie tutaj chcą płacić tę daninę). Pod górę św. Marcina wraca około połowy płaconych przez mieszkańców PIT-ów. O znaczeniu tego źródła dochodów świadczy choćby loteria podatkowa, którą w tym roku uruchomił magistrat. Można w niej wygrać samochód osobowy.
Pomysł na zwiększenie puli pieniędzy z podatku dochodowego zgłosiła przed kilkoma dniami radna Grażyna Barwacz. Zaproponowała ona, żeby prezydent zasugerował swoim podwładnym rozliczanie podatku dochodowego w naszym mieście, przynajmniej raz na dwa lata.
Pewnie otworzę puszkę Pandory, ale uważam, że ciężko będzie przekonać mieszkańców ościennych gmin do zostawiania PIT-ów w Tarnowie, skoro nie robią tego pracownicy urzędu miasta i pracownicy jednostek podległych magistratowi, czy miejskich spółek. Proszę sprawdzić ilu dyrektorów, ilu prezesów, ilu pracowników to osoby, które zamieszkują poza Tarnowem. Trzeba w końcu wyartykułować, że mieszkańcy miasta ze swoich podatków w dużej części tworzą infrastrukturę, która przekłada się również na miejsca pracy – powiedziała Grażyna Barwacz, radna klubu Nasze Miasto Tarnów.
Temat stał się szczególnie aktualny wobec ostatnich personalnych roszad w magistracie. Wiceprezydentem został były starosta dąbrowski Tadeusz Kwiatkowski, natomiast dyrektorem nowo utworzonego Wydziału Mieszkalnictwa, zamieszkały w Zalasowej Bernard Karasiewicz.
Obecnie ustawa nie przewiduje możliwości „dzielenia” swojego PIT-u na miejsce pracy oraz miejsce zamieszkania. Podatnik sam musi zdecydować, której gminie przekazuje całość środków. Nikogo nie można również zmusić do podjęcia korzystnej dla miasta decyzji. Pozostaje, zatem liczyć na perswazję prezydenta, który przekona podwładnych, żeby podatki zostawiali w Tarnowie lub na skuteczność zachęt typu Miejska Karta Premium.
Adrian Teliszewski