Czasowy misz-masz. W niedzielę przestawiamy się na czas zimowy

Czas letni. Czas zimowy. Chyba każdy zna znaczenie tych dwóch sentencji. Dziennikarz pytający przechodniów o znaczenie tych słów, usłyszałby zapewne argumenty tj.: „dłuższy/ krótszy czas snu”, „oszczędność energii”, „przeżytek”, „spuścizna z czasów komunistycznych”, „więcej problemów niż korzyści”. Czy na pewno tradycja zmiany czasu wzięła się z okresu PRL-u i czy rzeczywiście jest to nieefektywne? Cóż, przedstawię argumenty za i przeciw, ale werdykt musicie postawić sobie Wy, Drodzy Czytelnicy.

Zanim jednak, będziemy się rozwodzić nad tym, czy zmiana czasu jest potrzebna lub wręcz przeciwnie, powinno się najpierw przytoczyć historię tego zagadnienia. Jako pierwszy o konieczności wprowadzenia czasu letniego pisał Benjamin Franklin. Jednak jego artykuł maił bardzo humorystyczną wymową, przez co nie wprowadzono go w życie. Znacznie bardziej poważnie temat ten przedstawił Brytyjczyk William Willett w broszurce Waste of Daylight, wydanej w 1907 r. Nie udało mu się jednak przeforsować tego pomysłu, pomimo znacznego lobby w rządzie brytyjskim. Niektórzy dodatkowo, jako twórcę teorii o zmianie czasu, podają nazwisko George’a Vernona Hudsona, który chciał „lepiej wykorzystywać długie dni lata”. „Dość teorii, czas na działanie”, tak zapewne przedstawiliby to zagadnienie Niemcy i Austriacy, którzy byli pionierami we wprowadzaniu czasu letniego. Miało to miejsce w 1916 roku w Rzeszy, Austro-Węgrzech i na terenach okupowanych w Polsce i na Bałkanach. Powtórka tego wydarzenia miała miejsce w 1918 r. Niedługo potem zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy zaadoptowali ten pomysł u siebie. Jankesi wprowadzili zmianę czasu 19 marca 1918 roku w ramach oszczędzania paliwa służącego do produkcji prądu na czas trwania wojny.  48 lat później Kongres Amerykański uchwalił Uniform Time Act wprowadzając (po raz pierwszy w czasie pokoju) możliwość korzystania z czasu letniego. W II Rzeczypospolitej Polskiej zmianę czasu wprowadzono tylko raz – w 1919 roku i później podczas okupacji. Następnie (z przerwami) kontynuowano tą tradycję w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Stąd pewnie wzięło się przekonanie, że zmiana czasu jest reliktem postkomunistycznym (co w pewnym sensie jest prawdą).

Obecnie przy teorii zmiany czasu na letni i zimowy można doszukać się zarówno wiele zalet, jak i wad. Koronnym argumentem za jest oszczędność energii elektrycznej, jednak zmiany zużycia prądu na przestrzeni lat oraz wpływ pogody na powyższe sprawia, że argument ten traci na wiarygodności. Inne zalety czasy letniego/zimowego to: zwiększone bezpieczeństwo na drogach czy mniej włamań do domów (wracanie przed zmrokiem). Sceptycy zaznaczają jednak, że zamiana czasu wiąże się z pewnymi kosztami organizacyjnymi i logistycznymi np. w transporcie kolejowym (rozkłady i dostosowywanie pociągów do nich), czy w systemach informatycznych (kłopoty przeliczania przy przechowywaniu i wyświetlaniu czasu w zależności od pory roku).

Zarówno wad jak i zalet zapewnie jest wiele więcej, ale ja przedstawiłem, z mojego punktu widzenia, najważniejsze. Więc jaki powinien być werdykt: potrzebny czy zbędny? Odpowiedź pozostawiam do rozwikłania Państwu.

Zmiana czasu z letniego na zimowy odbywa się w ostatnią niedzielę października, co oznacza, że przestawiamy zegarki w niedzielę 28 października z godziny 3:00 na 2:00, czyli pośpimy godzinę dłużej.

Jakub Sobczyk