Mundial: Cud Argentyny, w 1/8 czeka Francja!

We wtorek poznaliśmy kolejne cztery drużyny, które zagrają w 1/8 finału. Rozstrzygnięcia zapadły w następnych dwóch grupach: C i D.
Jakoś strasznie przebiegiem tej potyczki i końcowym wynikiem nie powinniśmy być zaskoczeni. Już przed spotkaniem przewidywano bowiem, że oba zespoły nie zrobią sobie krzywdy, podzielą się punktami i tym sposobem nie oglądając się na wynik drugiego meczu w tej grupie, spokojnie awansują do fazy pucharowej. Pewni przejścia dalej Francuzi, a przede wszystkim ich trener Didier Deschamps nie krył się też specjalnie z tym, że da odpocząć paru swoim gwiazdom, a szansę sprawdzenia otrzymają rezerwowi. Generalnie jednak szkoda rozpisywać się na temat tego marnego widowiska, bo poza kilkoma markowanymi atakami z jednej bądź drugiej strony, jak na dłoni widać było, że ekipy nie przejawiają wielkiej chęci do gry w piłkę. Padł więc pierwszy bezbramkowy remis na tym mundialu, a mecz zostanie uznany za jeden z najnudniejszych w rosyjskich mistrzostwach. Nie powinno zatem dziwić, że obie jedenastki opuszczały murawę przy potężnej salwie gwizdów.
Dania – Francja 0:0
Dania: Kasper Schmeichel – Henrik Daalsgard, Simon Kjaer, Andreas Christensen, Jens Larsen – Thomas Delaney (90+2 Lucas Lerager), Matias Jorgensen, Christian Eriksen – Pione Sisto (60′ Viktor Fischer), Andreas Cornelius (75′ Kasper Dolberg), Martin Braithwaite
Francja: Steve Mandanda – Djibril Sidibe, Raphael Varane, Presnel Kimpembe, Lucas Hernandez (50′ Bernard Mendy) – N’Golo Kante, Steven N’Zonzi, Ousmane Dembele (78′ Kylian Mbappe), Antoine Griezmann (69′ Nabil Fekir), Thomas Lemar – Olivier Giroud
Po tym jak toczył się mecz Francji z Danią, pozostałe dwa zespoły grające w grupie C musiały zdawać sobie sprawę, że ich przygoda z mistrzostwami świata w Rosji zakończy się właśnie wraz z ostatnim gwizdkiem tego spotkania. Skuteczniejsi byli piłkarze z Ameryki Południowej, którzy przy odrobinie szczęścia w poprzednich starciach mogli włączyć się do walki i awans do fazy pucharowej. Grali ciekawy dla oka futbol, ale brakowało wykończenia. Z Danią przestrzelili rzut karny jeszcze przy stanie 0:0 więc kto wie jak później spotkanie by się potoczyło. Z Australijczykami strzelanie zaczął Carrillo, który pięknie plasowanym wolejem nie dał szans na interwencję Ryanowi. Była to także pierwsza bramka Peruwiańczyków na mundialu w Rosji. Czekali więc na nią do ostatniego meczu grupowego. Kangury nie dawały za wygraną, ale brakowało postawienia kropki nad „i”. Stara piłkarska prawda mówi, że niewykorzystane sytuacje się mszczą, dlatego niedługo po przerwie Guerrero podwyższył prowadzenie. W 80 minucie Flores kończył kontrę Latynosów, ale obił zewnętrzną część lewego słupka. Inna sprawa, że arbiter nie dojrzał w tej akcji ewidentnego spalonego.
Australia – Peru 0:2 (0:1)
0:1 – Andre Carrillo 18′
0:2 – Paolo Guerrero 50′
Australia: Mathew Ryan – Joshua Risdon, Trent Sainsbury, Mark Milligan, Aziz Behich – Mile Jedinak, Aaron Mooy – Mathew Leckie, Tom Rogic (72′ Jackson Irvine), Robbie Kruse (58′ Daniel Arzani) – Tomi Juric (53′ Tim Cahill).
Peru: Pedro Gallese – Luis Advincula, Christian Ramos, Anderson Santamaria, Miguel Trauco – Renato Tapia (63′ Paolo Hurtado), Yoshimar Yotun (46′ Pedro Aquino) – Andre Carrillo (79′ Wilder Cartagena), Christian Cueva, Edison Flores – Paolo Guerreiro.
To co nie miało prawa się udać i to co pozostawało w sferze marzeń narodu argentyńskiego objawiło się jak piękny sen. Skłócona z trenerem Sampaolim kadra, Messi, który wziął się za wystawianie pierwszej jedenastki na ostatni grupowy mecz oraz obojętność wobec tego, czy selekcjoner usiądzie ławce i będzie dyrygował drużyną z perspektywy murawy sprawiały, że projekt Rosja 2018 zakończy się szybciej niż tak naprawdę zdążył się zacząć. Tylko jakiś kompletnie niepoprawny fanatyk Albicelestes dawał wiarę w zespół, który po dwóch pierwszych meczach w grupie zapisał na swoim koncie jeden punkt. Okazało się jednak, że grupa D jest na tyle wyrównana, że oprócz znajdującej się poza zasięgiem Chorwacji każdy każdemu odbierał punkty. Tym samym Messi i spółka po podpięciu do kroplówki otrzymali drugie życie. Wrócili zza światów i byli przed potyczką z Nigerią zależni tylko od siebie. I oczywiście sygnał do ataku dał Leo Messi. Gwiazdor Argentyny w pełnym biegu przyjął piłkę z głębi pola i wykończył akcję słabszą prawą nogą. W szał radości wpadł nawet siedzący na trybunach Diego Maradona. “Boski Diego” cały mecz zachowywał się bardzo dziwnie. Kamery telewizyjne wychwyciły jak po drugim golu zaczął pokazywać komuś środkowe palce. Po spotkaniu natomiast musiały się nim zająć służby medyczne, bo znajdował się w takim stanie, że nie potrafił bez pomocy opuścić loży. W 34 minucie Messi mógł przy swoim nazwisku zanotować drugie trafienie. Jego strzał z rzutu wolnego zatrzymał się jednak na słupku. W pierwszej połowie Nigeryjczycy zostali najzwyczajniej w świecie stłamszeni przez niezwykle zdeterminowanych przeciwników. Piłkarze z Czarnego Lądu nie posiadali za wielu argumentów, ale otrzymali w prezencie rzut karny. Mascherano starł się szesnastce z Balogunem, obaj się trochę po przepychali, ale czy zajście kwalifikowało się, aby wskazać na jedenasty metr? Wątpliwe. Moses jednak skwapliwie skorzystał z szansy, która się nadarzyła i pewnie pokonał golkipera Argentyny. Wydaje się, że w 76 minucie należała się kolejna “jedenastka” dla Nigerii. Sędzia skorzystał z VARu, ale uznał, że Otamendi zagrał ręką przypadkowo. Dziesięć minut później Marcos Rojo wprowadził w ekstazę argentyńskich sympatyków wykorzystując piękne i dokładne dośrodkowanie Mercado.
Nigeria – Argentyna 1:2 (0:1)
0:1 – Leo Messi 14′
1:1 – Victor Moses (k.) 51′
1:2 – Marcos Rojo 86′
Nigeria: Francis Uzoho – Leon Balogun, William Ekong, Kenneth Omeruo (90′ Alex Iwobi) – Bryan Idowu, Oghenekaro Etebo, John Obi Mikel, Wilfred Ndidi, Victor Moses – Ahmed Musa (90+2′ Simeon Nwankwo), Kelechi Iheanacho.
Argentyna: Franco Armani – Gabriel Mercado, Nicolas Otamendi, Marcos Rojo, Nicolas Tagliafico (80′ Sergio Aguero) – Enzo Perez (61′ Cristian Pavon), Javier Mascherano, Ever Banega, Angel Di Maria (72′ Maximiliano Meza)- Lionel Messi, Gonzalo Higuain.
Chorwacja zagrała fair do końca, notując komplet wygranych w grupie D. Zdawała sobie zapewne sprawę, że wchodząca z drugiej lokaty Argentyna będzie dużo groźniejsza dla konkurentów niż pozostałe dwie ekipy. Tym sposobem jeden z papierowych faworytów zostanie zmuszony do pakowania walizek już po 1/8 finału. Islandczycy by myśleć o dalszej grze w turnieju musieli pokonać świetnie spisujących się podopiecznych Zlatko Dalicia. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach nie widzieliśmy jakichś huraganowych ataków z jednej i drugiej strony. Raczej wzajemne badanie się. W 40 minucie po głupiej stracie w pobliżu swojego pola karnego, Chorwaci znaleźli się w tarapatach. Finnbogason pomylił się dosłownie o centymetry. Bramkę do szatni mógł zdobyć też Gunnarsson, ale na posterunku był Kalinić. Hrvastka za sprawą Milana Badeljego dwa razy w przeciągu kilkudziesięciu sekund zaskoczyła ekipę z wyspy gejzerów. Najpierw potężną bombą zawodnik obił poprzeczkę, a potem dał prowadzenie po zamieszaniu w polu karnym. Resztki nadziei w serca islandzkich fanów wlał na piętnaście minut przed końcem, wykorzystując jedenastkę Sigurdsson. Ręką zagrał Dejan Lovren. Kiedy obrońca Liverpoolu pojawia się na murawie można być pewnym, że przyjdzie taki moment, że coś zmajstruje. Mecz zabił w 90 minucie Ivan Perisić.
Islandia – Chorwacja 1:2 (0:0)
0:1 – Milan Badelj 53′
1:1 – Gylfi Sigurdsson 76′ (k.)
1:2 – Ivan Perisić 90′
Islandia: Hannes Halldorsson – Birkir Saevarsson, Sverrir Ingason, Ragnar Sigurdsson (70′ Bjorn Sigurdarson), Hordur Magnusson, Aron Gunnarsson, Emil Hallfredsson, Johann Gudmundsson, Gylfi Sigurdsson, Birkir Bjarnason (90′ Arnor Traustason), Alfred Finnbogason (85′ Albert Gudmundsson).
Chorwacja: Lovre Kalinić – Tin Jedvaj, Vedran Corluka, Duje Caleta-Car, Josip Pivarić, Luka Modrić (65′ Filip Bradarić), Milan Badelj, Marko Pjaca (70′ Dejan Lovren), Mateo Kovacić (82′ Ivan Rakitić), Ivan Perisić, Andrej Kramarić.
Pary 1/8 finału:
Urugwaj – Portugalia
Hiszpania – Rosja
Francja – Argentyna
Chorwacja – Dania