Robert Gliński, czyli dwie Polski – powiastka pedagogiczna [recenzja filmu CZUWAJ]

W głębi ciemnego polskiego lasu powstaje harcerski obóz. Motywem przewodnim tejże przygody jest Powstanie Warszawskie, zaś program został przygotowany pod uczniów podstawówki. Starsi harcerze mają nauczyć swoich młodszych kolegów szacunku do historii i bohaterów, którzy poświęcili życie w obronie ciemiężonej Ojczyzny. Dla zuchów będzie to również próba braterstwa, oparta na samodoskonaleniu poprzez wspólną pracę.

Podczas trwania obozu będą obowiązywać żelazne zasady. Wszelkiego rodzaju obniżające morale czyny będą piętnowane, albowiem harcerstwo to zbiór nienaruszalnych zasad. Komendant obozu (Leszek Lichota) oddaje pod opiekę harcerzy pięciu wychowanków z poprawczaka, którzy nie mają pojęcia o braterskiej służbie. Cechuje ich małomiasteczkowa agresja, prymitywizm i brak szacunku do otaczającego świata. Nie zamierzają respektować zasad, są zamknięci we własnym kręgu i nienawistni wobec tych, którzy próbują przemówić im do rozsądku. Opiekę nad nimi ma sprawować drużynowy Jacek (Mateusz Więcławek). Jego zadaniem będzie zintegrowanie swoich podopiecznych. W tej ciężkiej, aczkolwiek chwalebnej walce za oręże posłużą mu wartości patriotyczne i chrześcijańskie.

Powierzone drużynowemu zadanie nadkruszy jego autorytet. Dresiarze zaczną swoją przygodę z harcerstwem od upokorzenia Norberta (Jakub Zając) i niesubordynacji. Również po słusznej stronie barykady dojdzie do buntu, albowiem tworzenie wspólnoty z prymitywami w dresach dla niejednego młodego patrioty będzie niczym uderzenie w twarz. W polskim kotle zagotuje się, kiedy wskutek nieszczęśliwego wypadku zginie jeden z harcerzy. Dla Jacka rzecz będzie oczywista – doszło do morderstwa, którego sprawcą jest Piotrek (Michał Włodarczyk), najstarszy z chłopaków z poprawczaka. Oczywiście jak to w życiu bywa, nikt nie da wiary hipotezie drużynowego. Inspektor (Zbigniew Zamachowski) szybko znajdzie rozwiązanie, a komendant rozkaże dla dobra obozu zatuszować całą sprawę. Jednakże znalezienie dowodów winy Piotrka stanie się dla Jacka rzeczą najwyższej wagi niczym śmierć w Powstaniu Warszawskim.

„Czuwaj” Roberta Glińskiego pretendowało do miana młodzieżowego thrillera, co z pewnością odświeżyłoby tenże gatunek w polskiej sztuce filmowej. Jednakże w pewnym momencie reżyser nie wiedział, w którą stronę chce pójść – rasowego dreszczowca czy zbrukanego wydarzeniami społeczno-politycznymi moralitetu. Wizja podzielonej przez obecnie rządzących Rzeczypospolitej na bezkarnych dresów o kibolskiej proweniencji i patriotów amatorów czczących mięso armatnie została dopełniona przez Glińskiego obrazem służb mundurowych działających na niekorzyść obywateli. Natomiast w mrokach lasu czają się demony o twarzach Henryka Gołębiewskiego i Andrzeja Mastalerza. Tak naprawdę to groźni kłusownicy, oczywiście byli recydywiści, którzy parają się nielegalną pracą i straszą zapuszczających się w gęstwinę obozowiczów. W dodatku pierwotna wersja filmu była pozbawiona barw, co miało na celu ujednolicenie tegoż wybornego polskiego piekiełka. Na całe szczęście dystrybutor wyczuł, że bezbarwność wizualna może odstraszyć łaknącą kinowej rozrywki młodzież i oficjalne „Czuwaj” wyświetlano w kolorze. Czarno-białą wersję można było zobaczyć na pokazach festiwalowych min. podczas 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej.

Wrzucanie do konwencji thrillera elementów współczesnego świata społeczno-politycznego uczyniło z „Czuwaj” groteskowe kino moralnego niepokoju. Film Glińskiego jest doskonałym przykładem, jak poprzez wciskanie własnego światopoglądu można pogrzebać pomysł na zacne kino gatunkowe. Minusem nad minusami jest scenariusz, który z każdym kolejnym kadrem rozczarowuje i zaprzepaszcza jakiekolwiek nadzieje na zaskakujący finał. I tutaj Gliński popisał się mądrością w tworzeniu historii, albowiem zakończenie filmu jednak zaskakuje, ale jest wyrwane z kontekstu i wobec wcześniejszego braku napięcia nie usprawiedliwia całości.

„Czuwaj” posiada jednak kilka atutów. Na plus zasługuje warstwa dźwiękowa, która składa się z wszechogarniającej ciszy i harcerskich przyśpiewek, co tworzy namiastkę klimatu dreszczowca. Najmocniejszym składnikiem obrazu jest gra aktorska. Na szczególnie wyróżnienie zasługują będący centralną postacią filmu Mateusz Więcławek oraz pochodzący z Tarnowa Jakub Zając, który pojawia się na ekranie sporadycznie, ale jego wejścia kradną każdą scenę. Szkoda, że relacje między Jackiem i Norbertem nie zostały bardziej rozbudowane, wszakże gdyby nie ci dwaj aktorzy młodego pokolenia o „Czuwaj” można by było zapomnieć zaraz po opuszczeniu kina.

„Czuwaj” obejrzałem w kinie CINEMA3D w Galerii Tarnovia w Tarnowie.

Zwiastun:


 

Krystian Janik