Nadchodzi czas „Bestii”. Rozmowa z zespołem K.A.C
O koncertowej wiośnie, nadchodzących singlach, Ameryce w krajowym wydaniu i prywatnym bulwarze K.A.Ca – rozmawiamy z hardrockową kapelą K.A.C w składzie:
Maksymilian Kwapień – wokal
Dominik Sędziak – gitara prowadząca
Maciej Wąż – gitara rytmiczna
Karol Podsiadło – bas
Piotr Ptaśnik – perkusja
Wiosna. Wkraczamy w fazę koncertów plenerowych. Jakie są plany K.A.Ca w tej materii?
W maju zaczynamy naszą trasę koncertową, która potrwa do końca wakacji, a może nawet jeszcze dłużej. Zaczniemy w Warszawie, gdzie zagramy 10 maja w klubie Potok, zaś dzień później udamy się do Skierniewic, żeby wystąpić podczas Rock May Festival jako ubiegłoroczny laureat tego przeglądu muzycznego. Będziemy dzielić scenę m.in. z Farben Lehre i Big Cycem. Pojawimy się również w Bielsku-Białej, Tychach, a w międzyczasie zagramy na pewnej dużej, ogólnopolskiej imprezie, aczkolwiek nie możemy jeszcze zdradzić szczegółów. Tych koncertów będzie znacznie więcej, nie sposób ich wszystkich wymienić, ponieważ niektóre terminy są jeszcze na etapie ostatecznych ustaleń, a nasz kalendarz z tygodnia na tydzień coraz bardziej się zapełnia. Zapraszamy do śledzenia naszego fanpage’a na Facebooku, na którym będziemy informować o nadchodzących wydarzeniach z naszym udziałem.
Czy K.A.C dopadnie również Tarnów?
Oczywiście. Możemy zdradzić, że w naszym mieście zagramy 5 maja w Amfiteatrze w ramach cyklu koncertów charytatywnych Stowarzyszenia PSONI – Koło w Tarnowie. Podczas koncertu będzie prowadzona zbiórka pieniędzy na zakup samochodu do przewozu osób niepełnosprawnych. Ponadto pojawił się pomysł zorganizowania w Tarnowie czegoś co odbije się naprawdę dużym, rockowym echem, ale to są plany najwcześniej na jesień.
Pamiętam, że w ubiegłym roku planowaliście nagranie długogrającego krążka. Na jakim jesteście teraz etapie?
Na początku chcielibyśmy wypuścić teledysk do naszego numeru Bestia, który robi doskonałą robotę na koncertach i można powiedzieć, że jest jednym z naszych popisowych. Realizujemy nasze koncepcje krok po kroku, nie kierujemy się półśrodkami, chcemy, żeby Bestia ryczała najlepszym amerykańskim stylem. Dlatego też nad nagraniem, będzie czuwał jeden z najbardziej doświadczonych producentów w kraju, znany choćby z współpracy z Piotrem Cugowskim. Stworzyliśmy także niedawno kawałek, pozostający jeszcze bez tytułu, który jest nieco inny od naszej dotychczasowej twórczości, ale tak się nam spodobał, że postanowiliśmy, że prawdopodobnie będzie naszym drugim singlem.
Czym wspominany numer będzie się różnił od waszych poprzednich?
Przede wszystkim stylistyką. Do tej pory najmocniej tkwiliśmy w konwencji kalifornijskiego rock’n’rolla z naciskiem na Guns N’Roses, natomiast w tym przypadku przechyliliśmy się w stronę Led Zeppelin. Jest to ciągle hard rock, aczkolwiek zdecydowanie inny, istnieje realna szansa, że będzie to kamień milowy w naszej twórczości.
Macie już koncepcję na nagranie klipu do Bestii?
Koncepcja jest już w gruncie rzeczy skrystalizowana. Teledysk nakręci dla nas Kuba Kita Kitajewski, który niedawno, po obejrzeniu filmu The Dirt o Mötley Crüe, zapalił się do zrobienia czegoś mocno odjechanego, sięgającego w odmęty szalonego rock’n’rolla lat 80. Nie chcemy jeszcze zdradzać szczegółów, ale na pewno nie będą to PodRóże (śmiech).
Kita jest gwarancją wysokiej jakości, zatem możemy spodziewać się klipu z fabułą?
Zdecydowanie tak. Myślimy, że jako przebitki wykorzystamy też materiały filmowe zarejestrowane podczas naszego ubiegłorocznego koncertu w Piwnicach TCK. Chcemy, żeby poziom realizacji teledysku nie odstawał od numeru, czyli należy spodziewać się Ameryki.
Wspomnieliście o TCK. W końcu można powiedzieć, że zagraliście w Tarnowie pierwszy klubowy koncert. Jak wspominacie ten wieczór?
Jeszcze przed występem zostaliśmy potraktowani bardzo profesjonalnie przez Dominika Fitrzyka, który zaprosił nas, żeby omówić warunki koncertu w Piwnicach TCK. Dominik pracuje tam w sumie od niedawna, ale widać, że zależy mu, żeby wspierać lokalną scenę muzyczną, ponieważ sam jest muzykiem i potrafi wejść w skórę kolegów z branży. W tarnowskich instytucjach zajmujących się kulturą powinno być więcej takich osób jak Dominik, który jest doskonałym i pełnym pasji organizatorem. Cieszyliśmy się na ten występ, bowiem do Tarnowa wracamy zawsze z ogromną euforią, i nawet Karol, który jest krakusem, każdą podróż do naszego miasta traktuje wyjątkowo. W TCK zagraliśmy z zaprzyjaźnionym bandem Mercurius, który również tworzy niepowtarzalną muzykę i czuje scenę. Zgromadziliśmy pełną salę i zagraliśmy najlepiej jak tylko potrafimy, chcieliśmy, żeby każdy po wyjściu z TCK miał w głowie K.A.Ca i chyba się to udało skoro nasz występ trafił do TOP 10 koncertów 2018 roku portalu Axun Arts.
Zauważyłem, że TCK naprawdę mocno otworzyło się na koncerty rockowe. Nie chcielibyście jeszcze raz zagrać na tej piwnicznej scenie?
Chcielibyśmy po raz kolejny zagrać w TCK, nawet złożyliśmy propozycję zagrania w okolicach kwietnia. Stwierdziliśmy, że dawno nie było nas w Tarnowie, a grudniowy występ okazał się strzałem w dziesiątkę. Bilety wyprzedały się na długo przed dniem koncertu, zapełniliśmy salę i zrobiliśmy niemały szum medialny. Ludzie, którym nie udało się wtedy załapać na K.A.Ca, ponieważ pula biletów była ograniczona, pisali do nas na fanpage’a lub prywatnie, że żałują, że nie mogli nas zobaczyć na żywo. Mając to w pamięci postanowiliśmy zorganizować kolejny koncert, ale w rozmowie z pewnym panem z TCK, którym nie był oczywiście Dominik, usłyszeliśmy, że TCK nie jest „prywatnym bulwarem K.A.Ca”. Taka reakcja nie jest niczym innym niż podcinaniem skrzydeł lokalnym zespołom. Maks będąc w programie The Voice of Poland zrobił promocję Tarnowa, pokazał w nagraniach, które były emitowane na antenie TVP, m.in. Rynek, Starówkę czy Stadion Miejski. Niestety miasto po raz kolejny pokazało, że nie jest zainteresowane promowaniem swoich ludzi. Rozumiemy, gdyby powiedzieli, że na razie nie mają terminów, ale może w przyszłości coś się znajdzie. Jednakże w swojej odpowiedzi TCK dało nam jasny przekaz – nie mamy dla was czasu.
Niektórzy pytają, czemu sukces Maksa nie przełożył się na Waszą obecność w mediach po programie. Co odpowiecie?
Maks był jedynym przedstawicielem hard rocka w The Voice of Poland. Jest to gatunek, który nie jest puszczany w mainstreamowych mediach. Spora część osób nie jest świadoma, że nasza muzyka nie nadaje się do radia takiego jak RMF czy ZET. Jeśli chcielibyśmy robić muzykę do radia, to Maks po prostu wygrałby ten program, bo miał do tego najlepsze predyspozycje. Skończyło się inaczej, ale w naszej opinii najlepiej wyszedł na tym zespół, ponieważ udział Maksa w ogólnopolskim programie rozrywkowym dał nam potężnego kopa w rozwoju oraz rozpoznawalność, której nigdy przedtem nie mieliśmy.
Dziękuję za rozmowę i życzę dalszych sukcesów.
Dziękujemy również.
Krystian Janik
Fot. Iza Padok Fotografia


