Starzy i młodzi, dziewczęta i chłopcy, Uniwersytet Trzeciego Wieku, harcerze i mieszkańcy Tarnowa spotkali się, by piosenką uczcić pamięć tych, którzy zginęli w Powstaniu. Rozdano śpiewniki, w dłoniach zatańczyły biało-czerwone chorągiewki. Z towarzyszeniem gitarowego akompaniamentu popłynęła pierwsza pieśń „Dnia pierwszego września”. Wszyscy zgodnie, spierając się co najwyżej w kwestii tonacji śpiewali te, już niemal legendarne utwory. Każdą piosenkę poprzedzał stosowny komentarz, zawierający garść wiedzy na temat autora/autorów i narodzin tej konkretnej pieśni. Jednak już przy słowach: „Siekiera motyka” na organizatorów i uczestników spadła rzęsista ulewa. Początkowo każdy trwał dzielnie na „posterunku”, ktoś z tłumu stwierdził nawet, że „Co tam deszcz! Na tamtych z powstania padały bomby i granaty”. Ponieważ jednak meteorologiczna niespodzianka skutecznie utrudniała spoglądanie w tekst, już po chwili nawet najwytrwalsi przenieśli się do sali wystawowej BWA wewnątrz pałacyku.
I tam, w dość osobliwej scenerii wystawy poświęconej zawodom żużlowym, dokończono przerwaną piosenkę i podjęto kolejną, starając się wyczuć rytm i mimo wszystko jak najmniej fałszować. W sumie przypomniano kilkanaście powstańczych pieśni. Prócz dwóch wspomnianych, pojawiły się takie szlagiery jak: „Tera je wojna” – czyli opowieść o tym jak podczas okupacji próbowano handlować, „Czerwone jabłuszko” – oparta na znanej ludowej melodii przestroga przed szpiclami czy też dziarskie i zadziorne „Hej tam pod Krakowem”. Następnie, dwie piosenki naznaczone melancholią i wzruszeniem czyli „Deszcz, jesienny deszcz” i „Dziś do Ciebie przyjść nie mogę” – czyli o tym jak trudno było być zakochanym w tych strasznych czasach. „Warszawskie dzieci” oraz „Hej, chłopcy, bagnet na broń” to kolejne dwa utwory porywające do walki, wyzwalające energię potrzebną przeciwstawieniu się przemocy okupanta. „Warszawo ma” i „Rozszumiały się wierzby płaczące” to tkliwe pieśni, chwytające za serce nawet wtedy, gdy nie doświadczyło się dramatu wojny. Na koniec w rytmie „Marsza Mokotowa”, z „Sercem w plecaku” przyszło udać się pod „Pałacyk Michla”.
Wśród gwaru i szumu dostrzeżono prezydenta miasta i poproszono, by powiedział parę słów. Pan Roman Ciepiela odrzekł jednak, że słowa w takich okolicznościach są zbędne. Tym bardziej, że przyszedł po prostu jako zwykły obywatel. Jak stwierdził – z potrzeby serca. Być może Polacy lubią wspominać. Być może niektórych przyciągnęła możliwość wspólnego pośpiewania. Jednak bez względu na motywację – wszyscy śpiewali to samo. Jednym głosem. Może więc, choć jesteśmy różni, choć czasem każdy śpiewa w innej tonacji to jednak, w gruncie rzeczy chodzi nam o to samo?
Katarzyna Rola
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…