Ludzie przechodzą na dietę roślinną z różnych powodów. Jedni robią to dla zdrowia, inni ze względów etycznych, jeszcze inni – religijnych. Ja zrobiłam to… z ciekawości. Chciałam “spróbować” i przekonać się na własnej skórze, co się za tym kryje. I okazało się, że wiele z powszechnie przyjętych norm to absolutna nieprawda.
Wiele osób jest przekonana, że bez mięsa i produktów odzwierzęcych nie jesteśmy prawidłowo funkcjonować. Jednak nie jest to prawda. Przy odpowiednio zbilansowanej diecie jesteśmy w stanie sobie dostarczyć wszystkich niezbędnych składników odżywczych.
Liczne badania pokazują, że o wiele więcej ubytków w diecie mają mięsożercy, aniżeli ludzie będący na diecie roślinnej. Pewnie wynika to z prostego faktu, że wegetarianie z reguły dbają o to, co jedzą, ponieważ nie jedzą tego, co “wszyscy”.
Witamina B12 to tzw. witamina brudu i jest produkowana przez bakterie. Dawniej ludzie pobierali ją jedząc nieoczyszczone pożywienie. Ze względu na obecną sterylność owoców i warzyw, zostaliśmy pozbawieni tej możliwości. Zwierzęta żyjące na wolnym wybiegu nadal pobierają ją z gleby, natomiast hodowlane otrzymują ją w dodatkach do pasz. Wegetarianie zażywają suplementy B12, które zawierają witaminę wyprodukowaną przez bakterie.
W rzeczywistości soja jest bogata w rozmaite składniki odżywcze, a co za tym idzie, jest również bogatym źródłem białka. Dlatego często się jej używa, jako zamiennika mięsa w diecie roślinnej. Często pojawiający się zarzut w stosunku do soi, to to, iż jest ona modyfikowana genetycznie. Produkty zawierające soję, które są powszechnie dostępne w sklepach spożywczych (tj. tofu, tempeh czy mleko sojowe) są oznaczone jako produkty niemodyfikowane genetycznie. Soją GMO karmione za to są zwierzęta, które z rzeźni trafiają wprost na sklepowe półki. Również i soja w swojej “naturalnej” postaci, a więc nie będąca składnikiem innej substancji, zawiera GMO. Ale w normalnych ilościach (1-3 porcje/dzień) soja jest jak najbardziej bezpieczna.
Na początku mojej przygody z dietą roślinną właśnie tak myślałam. Ale wkrótce się okazało, że wcale nie musi tak być. Ważne, by produkty były bogate w białko, a znajdziemy je przede wszystkim w roślinach strączkowych i kaszach, które są tanie. Nie trzeba również kupować, dajmy na to, gotowej pasty kanapkowej, bo z łatwością można wykonać ją w domu (np. z ciecierzycy i pomidorów suszonych – moja ulubiona!). Wystarczą niewielkie pokłady czasu, by zaoszczędzić pieniądze.
Nie jem już mięsa od ponad pół roku i wcale za nim nie tęsknię. Od tego czasu przestała mnie notorycznie boleć głowa, nie doświadczam nieprzyjemnego uczucia ciężkości po sytych obiadach i (wreszcie!) nauczyłam się gotować! 😀
Bycie na diecie wegańskiej nie jest dla mnie żadnego rodzaju wyrzeczeniem. Jest świadomym i dobrowolnym wyborem, którego absolutnie nie żałuję, ponieważ odkąd jestem wege czuję się dobrze, nie tylko fizycznie, ale też psychicznie, bo żyję w zgodzie ze sobą i dbam o swoje zdrowie – co polecam każdemu 😉
Przy tworzeniu tego wpisu korzystałam z pomocy książki “Wege. Dieta roślinna w praktyce” I. Kibil
Magdalena Stanula
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…