Rozpowszechnione kłamstwa, czyli mity na temat weganizmu

Ludzie przechodzą na dietę roślinną z różnych powodów. Jedni robią to dla zdrowia, inni ze względów etycznych, jeszcze inni – religijnych. Ja zrobiłam to… z ciekawości. Chciałam “spróbować” i przekonać się na własnej skórze, co się za tym kryje. I okazało się, że wiele z powszechnie przyjętych norm to absolutna nieprawda.

  1. Mięso jest niezbędne w zdrowej diecie

Wiele osób jest przekonana, że bez mięsa i produktów odzwierzęcych nie jesteśmy prawidłowo funkcjonować. Jednak nie jest to prawda. Przy odpowiednio zbilansowanej diecie jesteśmy w stanie sobie dostarczyć wszystkich niezbędnych składników odżywczych.

  1. Przez weganizm można nabawić się niedoborów

Liczne badania pokazują, że o wiele więcej ubytków w diecie mają mięsożercy, aniżeli ludzie będący na diecie roślinnej. Pewnie wynika to z prostego faktu, że wegetarianie z reguły dbają o to, co jedzą, ponieważ nie jedzą tego, co “wszyscy”.

  1. Witaminę B12 znajduje się tylko w mięsie

Witamina B12 to tzw. witamina brudu i jest produkowana przez bakterie. Dawniej ludzie pobierali ją jedząc nieoczyszczone pożywienie. Ze względu na obecną sterylność owoców i warzyw, zostaliśmy pozbawieni tej możliwości. Zwierzęta żyjące na wolnym wybiegu nadal pobierają ją z gleby, natomiast hodowlane otrzymują ją w dodatkach do pasz. Wegetarianie zażywają suplementy B12, które zawierają witaminę wyprodukowaną przez bakterie.

  1. Kontrowersyjny wpływ soi

W rzeczywistości soja jest bogata w rozmaite składniki odżywcze, a co za tym idzie, jest również bogatym źródłem białka. Dlatego często się jej używa, jako zamiennika mięsa w diecie roślinnej. Często pojawiający się zarzut w stosunku do soi, to to, iż jest ona modyfikowana genetycznie. Produkty zawierające soję, które są powszechnie dostępne w sklepach spożywczych (tj. tofu, tempeh czy mleko sojowe) są oznaczone jako produkty niemodyfikowane genetycznie. Soją GMO karmione za to są zwierzęta, które z rzeźni trafiają wprost na sklepowe półki. Również i soja w swojej “naturalnej” postaci, a więc nie będąca składnikiem innej substancji, zawiera GMO. Ale w normalnych ilościach (1-3 porcje/dzień) soja jest jak najbardziej bezpieczna.

  1. Dieta wegańska jest droga

Na początku mojej przygody z dietą roślinną właśnie tak myślałam. Ale wkrótce się okazało, że wcale nie musi tak być. Ważne, by produkty były bogate w białko, a znajdziemy je przede wszystkim w roślinach strączkowych i kaszach, które są tanie. Nie trzeba również kupować, dajmy na to, gotowej pasty kanapkowej, bo z łatwością można wykonać ją w domu (np. z ciecierzycy i pomidorów suszonych – moja ulubiona!). Wystarczą niewielkie pokłady czasu, by zaoszczędzić pieniądze.

Nie jem już mięsa od ponad pół roku i wcale za nim nie tęsknię. Od tego czasu przestała mnie notorycznie boleć głowa, nie doświadczam nieprzyjemnego uczucia ciężkości po sytych obiadach i (wreszcie!) nauczyłam się gotować! 😀

Bycie na diecie wegańskiej nie jest dla mnie żadnego rodzaju wyrzeczeniem. Jest świadomym i dobrowolnym wyborem, którego absolutnie nie żałuję, ponieważ odkąd jestem wege czuję się dobrze, nie tylko fizycznie, ale też psychicznie, bo żyję w zgodzie ze sobą i dbam o swoje zdrowie – co polecam każdemu 😉

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałam z pomocy książki “Wege. Dieta roślinna w praktyce” I. Kibil

Magdalena Stanula