Tarnów Polskiej Piosenki Festival 2018 rozpoczął się od występów trzech młodych lokalnych zespołów, które zostały wyłonione w konkursie DemoGraMów. Na tarnowskiej scenie zrobiło się nieco awangardowo za sprawą Egzotycznego Dandysa Paryskich Bulwarów. Krakowscy muzycy zaprezentowali swoje autorskie numery z pogranicza alternatywnego rocka, funku i namiastki folkowych dźwięków. Następnie festiwalową publiczność porwał młody tarnowski zespół See You Later. Koncert DemoGraMów zakończył występ enigmatycznego i operującego niezwykle melodyjnym głosem Kuby Zaborskiego z zespołem.
Kiedy supporty dobiegły kresu nastąpiła krótka przerwa, po której na festiwalowej scenie zrobiło się naprawdę gorąco. A wszystko za sprawą tarnowskiej kapeli Need More Clouds. Młodzi muzycy udowodnili, że nawet w najmniejszym stopniu nie odstają poziomem i zaangażowaniem od najlepszych polskich zespołów rockowych. Zagrali dynamicznie, alternatywnie i niezależnie, czyli dokładnie tak, jak wydali swój debiutancki materiał. Ekspresja sceniczna Need More Clouds ponownie przyciągnęła nad miasto deszczowe chmury, ale w tym wypadku chwila ochłody była zbawienna, albowiem gwałtowne ocieplenie miało przyjść wraz z gwiazdą wieczoru. Oczywiście nie można nie wspomnieć – a wręcz trzeba – że Mikołaj Rękas, wokalista kapeli, udowodnił, że jest również wybornym wodzirejem.
I oto na scenie pojawiła się ona – Karolina Leszko. Z nią przyszli oni, czyli pokryci złotem muzycy legendarnego Maanamu. Razem funkcjonują jako Złoty Maanam i kontynuują dzieło Marka Jackowskiego, a także są mistrzami w rozganianiu deszczu, o czym przekonali się mieszkańcy Tarnowa. A robią to wyśmienicie. I jeśli kiedykolwiek słychać było głosy, że reaktywacja Maanamu bez Kory i Marka Jackowskiego jest absurdem, to powinny rychło zamilknąć, o ile jeszcze tego nie zrobiły. Karolina Leszko pokazała się od jak najlepszej strony i stwierdzenie, że operuje jednym z najlepszych głosów kobiecych w Polsce nie będzie nawet w najmniejszym stopniu niezgodne z rzeczywistością. Jej wokal jest mocny, głęboki, przeszywający i wtedy, kiedy trzeba, odbija się drżeniem ciała odbiorcy. Do tego ponadczasowe teksty i kapitalna oprawa muzyczna z solówkami Ryszarda Olesińskiego. Lepszego początku festiwalu nie można było sobie wyobrazić. Tarnów stał się miastem miłości. Nikt nie strajkował, a było wręcz przeciwnie, albowiem niejeden tarnowianin podczas tego wieczoru się zakochał. Oczywiście w polskiej muzyce i pięknej pieśniarce, która ochoczo zrzucała z siebie kolejne elementy stroju, bawiąc się na scenie równie dobrze jak zgromadzona na tarnowskim Rynku publiczność.
Przez wszystkie dni trwania festiwalu w godzinach popołudniowych dodatkowe rozrywki przygotowali dla mieszkańców miasta Aspiranci.
Krystian Janik
Fotorelacja: Lidia Jaźwińska
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…