Nie da się jednak ukryć, że część kibiców wychodziła ze stadionu lekko niepocieszona. Ośmiopunktowa zaliczka przed rewanżem w Grudziądzu to nie jest szczyt marzeń, zwłaszcza, że w pewnym momencie przewaga urosła już nawet do dwunastu oczek. I kiedy wydawało się, że będzie tylko lepiej, nagle jakby zawodnikom z Tarnowa odcięło prąd.
Przede wszystkim przebudził się były zawodnik jaskółek – Artiom Łaguta. To on jako jedyny i to jeszcze dwukrotnie znalazł sposób na szybkiego Pedersena. – Na początku miałem problemy ze startami, dlatego nie wyglądało to idealnie. Po pierwszym wygranym biegu nic już jednak nie zmieniałem – mówił Rosjanin. Decyzja okazała się trafna, bo właśnie wtedy zaczął się show nieuchwytnego “Tiomki”.
– Zwycięstwo to zwycięstwo. Nie ma co się rozwodzić nad przewagą – bagatelizował Kenneth Bjerre. Jemu należą się szczególne słowa uznania. Facet dzień wcześniej ścigał się w eliminacjach do przyszłorocznego cyklu Grand Prix we włoskim Lonigo. Zawody zakończyły się tam około godziny dwudziestej trzeciej, a do pokonania w busie na trasie do Tarnowa ok. 1200 km. Mapy wskazywały bite dwanaście godzin jazdy. Ciężko mówić więc o jakimkolwiek wypoczynku. Kapitan mimo kilku słabszych momentów stanął jednak wysokości zadania. Na dystansie też imponował walecznością, ale tor nie do końca wybaczał błędy.
Ma uwagę zasługuje też świetna postawa drugiego z juniorów Dawida Knapika.Z tej mąki będzie chleb. W Tarnowie wielką solidność potwierdził Jakub Jamróg, któremu rozleciał się już w pierwszym biegu silnik. – Właściwie to on pękł na pół. Zarobiłem chociaż na jego remont – śmiał się pod nosem. – Miałem obawy czy drugi motocykl będzie równie szybki. Próba toru zwiastowała, że wielkiej różnicy być nie powinno. I na szczęście to się potwierdziło – komentował Kuba.
Nie obyło się bez kontrowersji, które (oby nie) mogą zaważyć na rezultacie dwumeczu. Najpierw sędzia Michał Sasień orzekł, że Artiom Łaguta na kresce “strzelił” Patryka Rolnickiego odbierając mu dwa punkty. Powtórki telewizyjne (chociaż z jednej kamery) pokazały, że arbiter się pomylił. Sytuacja o tyle dziwna, że na wiążące osądy ze strony arbitra trzeba było czekać parę minut. Wydawało się więc, że wszystko prześledził bardzo dokładnie. Niestety “wielbłąd” był ewidentny. Kolejna lecz może nie tak oczywista sprawa dotyczyła zajścia z biegu czternastego i kolizji na wyjściu z drugiego łuku pomiędzyArturem Mroczką i Krzysztofem Buczkowskim. Pan Sasień wykluczył żużlowca gospodarzy. Ta decyzja jeszcze się obroni choć szef polskich sędziów w magazynie PGE Ekstraligi wskazał, że winnym zajścia był “Buczek”, który akurat w tym konkretnym zdarzeniu nałożył się na Mroczkę. Jeździec tarnowian długo nie mógł się pogodzić z takim werdyktem. 29- latka chcącego porozmawiać z sędzią musieli wyganiać z budki telefonicznej zarówno trenerzy jak i prezes.
Postawę Petera Kildemanda najlepiej przemilczeć. Zawodnik jest w potężnym dole. Nie widać na razie perspektyw bo coś miało ruszyć do przodu. Zastępujący go Wiktor Kułakow nie ma łatwego zadania. Mecz zaczyna od drugiej połowy zawodów, kiedy warunki torowe są zdecydowanie one niż na początku
Grupa Azoty Unia Tarnów – 49 pkt.
MRGARDEN GKM Grudziądz – 41 pkt.
Bieg po biegu:
Widzów: ok. 8 500
Sędzia: Michał Sasień
Startowano według II zestawu
NCD uzyskał w biegu nr 1 – Nicki Pedersen – 69,93 s.
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…