Nie mogło być „typowo”. Zwłaszcza, że teksty Leśmiana, które aż kipią erotyką i czułością, ale w których nie brak też zjawisk powszechnie uważanych za brzydkie czy wręcz obrzydliwe… One nie mogły zostać zaaranżowane zwyczajnie. Autor pomysłu zaprosił do współpracy fantastycznych wokalistów i niezastąpionych tarnowskich muzyków. Na scenie pojawiły się dwie fenomenalne wokalistki: Anna Gurgul i Katarzyna Olszewska. Prócz nich swymi głosami czarowali panowie: Sławek Ramian, Piotr Kita i Jarek Tucki. W tarnowskim teatrze w czas płomieniejących liści kolejno rozkwitały kwiaty piosenek. Dojrzewały maliny w pobliskim chruśniaku, szumiały lasy i czyste zdroje. Z Leśmianowskiego świata przeniknęli do nas ludzieńkowie z pieszczotami, przesytem niedoumierania i kładąc dłonie na klamce opowiadali swą romansową historię. Krzyczeli rockowym brzmieniem głosu Jarka Tuckiego, otulali ciepłym szalem wokalnej wirtuozerii Sławka Ramiana. Ich opowieść chwytała za serce dzięki magicznemu i rozbrzmiewającemu wibrującym echem głosowi Ani Gurgul i ciut zadziornemu śpiewaniu Kasi Olszewskiej. Piotr Kita, przy pomocy zaledwie pianina i głosu umiejętnie przykuł do miejsc zasłuchanych miłośników twórczości Leśmiana.
Wśród zaprezentowanych utworów przeważały te wykonywane w pojedynkę. Były też jednak duety, a nadto piosenka tytułowa wykonana także z wokalnym zaangażowaniem sprawcy całego zamieszania – Grzegorza Gawlika. W miejsce klasycznej konferansjerki zastosowano ciekawy zabieg. Pomiędzy piosenkami odtwarzano fragmenty nagrań z prób przeplatające się z dźwiękiem przypominającym skrzypienie koła lub korbki w jakimś zapomnianym urządzeniu. Nostalgia. Uśmiech. I jakaś dziwna rzewliwość. Odczytano i zaśpiewano również fragment jednego z listów Leśmiana (a warto dodać, że zachowały się tylko trzy). Fragment dość osobliwy, który wzbudził żywą wesołość wśród publiczności. Można powiedzieć, że nic co cielesne, Leśmianowi obce nie było. Leśmian to zmysłowość. A więc nie można było poprzestać na słuchu. Podczas całego koncertu obok zespołu lub dwa kroki za muzykami tańczyła subtelna nimfa – Monika Kiwak. Aby zaś odbiorca lepiej mógł wejść w świat Leśmianowskich tęsknot i niedosytów, w ten szum krwi bez którego jedno ciało nie zrozumie drugiego, wokalistom towarzyszyli znakomici tarnowscy muzycy. Na gitarze grał Tomasz Januszewski, na perkusji zaś Bartek Rojek. Prócz niego nad rytmem czuwał z gitarą basową Grzegorz Nosek, a z przy klawiszach i z klawiszami tańczył niezawodny Piotr Niedojadło.
I tak oto w listopadowy wieczór w Tarnowie rozpaliło się lato z całym wakacyjnym szaleństwem… zapomnieniem i zatraceniem. Niemal czuć jeszcze jak pachną maliny.
Katarzyna Rola
Fot. Katarzyna Tryba
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…