Strefa kibica

GP: Były zawodnik Unii Tarnów wygrywa w Gorzowie. Polak pokazał środkowy palec Pedersenowi

Sobotnia odsłona Grand Prix rozgrywana w Gorzowie Wielkopolskim padła łupem miejscowego zawodnika. Ale triumfatorem nie okazał się wielki faworyt i bożyszcze Cash Broker Stali Bartosz Zmarzlik, a żużlowiec, który spędził do tej pory najwięcej ligowego czasu w Tarnowie – Martin Vaculik.

Słowak w pięknym stylu ograbił swojego klubowego kolegę z triumfu w wyścigu finałowym przejeżdżając koło niego na wyjściu z drugiego łuku pierwszego okrążenia niczym Pendolino obok pociągu towarowego. Wcześniej nic nie wskazywało na to, że ktokolwiek będzie w stanie w ogóle nawet zbliżyć się do Polaka, bo ten gdy wygrywał swoje gonitwy, to czynił to z olbrzymią przewagę. W finale nie zdołał przypilnować Vaculika, z którym łączą go silne więzi i bardzo się lubią. Dla urodzonego w Żarnovicy żużlowca to już drugi triumf na tym owalu. Wcześniej udało mu się zgarnąć najwyższy laur w sezonie 2012, a więc mistrzowskim dla Jaskółek.

Zawodnicy dość mocno zadbali o dramaturgię turnieju podchodząc do finałowej rozgrywki aż cztery razy. Ale tak naprawdę do domu powinni się wszyscy rozejść już po po pierwszym podejściu, kiedy to sędzia niesłusznie przerwał bieg zaraz po starcie uznając, że Patryk Dudek “ukradł” start. Powtórki telewizyjne jak na dłoni obnażyły błąd Kristera Gardella, do czego Szwed się potem niejako przyznał ponieważ nie przyznał zawodnikowi żadnego ostrzeżenia. W ten sposób arbiter nieco zepsuł żużlowcowi z Zielonej Góry finał, ponieważ prawdopodobnie po tak piorunującym wyjściu spod taśmy byłby “nie łapalny”. Później nastąpiła sekwencja niekorzystnych dla “Duzersa” zdarzeń, gdyż reprezentant Polski był z uwikłany we wszystkie kolejne przerwania tego wyścigu. Później został potraktowany z łokcia przez Zmarzlika i zamiast złożyć się w w wiraż pojechał prosto w bandę. Wszystko wyglądało makabrycznie, ale zawodnik dość szybko wstał o własnych siłach i na szczęście najmocniej ucierpiały tylko dwa segmenty dmuchanej bandy, których wymiana chwilę potrwała. Kibiców jakoś to szczególnie nie zmartwiło ponieważ przerwę wykorzystali na udanie się po jeszcze jedno piwo. Przysłowie mówi do trzech raz sztuka. Dudek postanowił jednak zadać kłam tej teorii. Tym razemk ewidentnie ruszył się zanim taśma poszła w górę i obejrzał “warninga”. Dalszy scenariusz już znamy.

Drugi raz z rzędu podczas zawodów Grand Prix duży wpływ na przebieg turnieju miało to co działo się kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem prezentacji. Nad stadion nadciągnęły ołowiane, ciemne chmury, które zwiastowały potężną ulewę. O ile jednak w Malilli można się było tego spodziewać, ponieważ prognozy były od początku kiepskie, o tyle w Gorzowie nic wcześniej nie zapowiadało takiej diametralnej zmiany pogody. Na szczęście organizatorzy znów stanęli na wysokości zadania. – Tor w Gorzowie był gotowy na przyjęcie dużej ilości wody, dlatego nie było potrzeby wcześniejszego rozkładania folii ochronnej, czy wykładania palet w celu zabezpieczenia go – mówił trener miejscowej Cash Broker Stali Stanisław Chomski.

Służby porządkowe błyskawicznie uwinęły się ze ściągnięciem wody, dosypano świeżej nawierzchni i po zaledwie piętnastu minutach opóźnienia można było wypuścić zawodników do inauguracyjnego biegu. Sytuacja o tyle zdumiewająca, bo opad był naprawdę intensywny i silny. Bez patrzenia na tor niektórzy przebąkiwali, że nie ma co się łudzić i gorzowską odsłonę będzie trzeba przełożyć na następny dzień. Na szczęście te przewidywania szybko można było włożyć między bajki.

Co zrozumiałe zmienił tor zmienił swoją konsystencję, nie był już taki na treningu więc pierwotne ustawienia wzięły w łeb. Straciło też widowisko. Gorzowski owal uważany za jeden z najciekawszych w kalendarzu GP jeśli chodzi o widowiskowość i walkę, przez aurę, tym razem zatracił swoje atuty. Na szczęście w odróżnieniu od turnieju w Malilli na stadionie im. Edwarda Jancarza kart nie rozdawały pola startowe. – Były dość równe. Z każdego można było dobrze wystartować – mówił jadący z dziką kartą Szymon Woźniak.

Podobieństw ze szwedzką odsłoną było z resztą więcej. Zawodnik Grupy Azoty Unii Tarnów – Nicki Pedersen znów wdał się w przepychanki z innymi żużlowcem i jego teamem. W Skandynawii nadepnął na odcisk Taiowi Woffindenowi natomiast w Polsce podpadł innemu jeźdźcowi Betard Sparty Wrocław Maciejowi Janowskiemu. Duńczyk zbiera żniwo z poprzednich lat kiedy był przypięto mu łatkę zawodnika jednego z najbrutalniej obchodzących się z kolegami z toru. W skrócie: nie zostawia im miejsca przy płocie. Maciek jest sympatycznym gościem i zawsze wobec przeciwników zachowuje się far, ale teraz jego pretensje były nieuzasadnione. Wyciągnięty środkowy palec w stronę Pedersena w trakcie wyścigu był kompletnie nie na miejscu. Nicki nie zrobił nic o co mógłby mieć Janowski pretensje. Dalsza część tego aktu rozegrała się w parku maszyn, gdzie oliwy do ognia dolał jeszcze ojciec Maćka pan Piotr odpychając znienacka Pedersena. Sam występ 41-latka był słaby. Ze startu jeszcze jako tako, ale trasa bezbarwna. To tylko pokazuje jak żużel jest dziwną i skomplikowaną dyscypliną. Dwa tygodnie wcześniej w podobnych warunkach przecież brylował, a teraz nie istniał.

Wstydu nie przyniósł występujący z dziką kartą Szymon Woźniak. Trzeci z przedstawicieli gospodarzy zgromadził osiem punktów, co w większości turniejów daje awans do półfinałów. Teraz poziom okazał się na tyle wyrównany, że by wejść do tej fazy nie wystarczyło nawet dziewięć oczek Doyle’a. Po prostu pech. Nie zmienia to faktu, że Woźniak spośród wszystkich tegorocznych dzikich kart może się pochwalić najlepszym wynikiem. Ot, takie małe pocieszenie. Duże słowa uznania należą się także Szymkowi za zachowanie z czwartej serii, kiedy utrzymał się na motocyklu choć mógł upaść po bezpardonowym ataku przy krawężniku w pierwszym łuku Patryka Dudka. Zawodnik stracił wtedy prowadzenie, ale dojechał po dwa punkty. Tak po prawdzie to sędzia jednak sam powinien zareagować i nie czekać aż z torem zapozna się zawodnik, tylko winnego wykluczyć, bo tuż za Woźniakiem jechał Janowski, który widząc co się przed nim dzieje musiał wyhamować swój motocykl do zera. Dudek mimochodem zepsuł za jednym zamachem bieg dwóch zawodnikom. z A zatem może nic nie dzieje się bez przyczyny i karma wróciła w finale?

Wyniki
1. Martin Vaculik – 18 (1,3,3,3,2,3,3)
2. Bartosz Zmarzlik – 18 (3,3,1,3,3,3,2)
3. Tai Woffinden – 12 (2,1,2,2,2,2,1)
4. Patryk Dudek – 12 (1,2,3,1,3,2,0)
5. Artiom Łaguta – 13 (3,3,3,2,1,1)
6. Matej Zagar – 11 (3,3,1,3,0,1)
7. Greg Hancock – 10 (1,2,1,3,3,0)
8. Maciej Janowski – 9 (2,1,3,2,1,0)
9. Jason Doyle – 9 (2,2,2,2,1)
10. Szymon Woźniak – 8 (3,1,2,0,2)
11. Nicki Pedersen – 6 (2,2,1,1,d)
12. Craig Cook – 4 (0,0,0,1,3)
13. Przemysław Pawlicki – 3 (1,0,0,0,2)
14. Emil Sajfutdinow – 3 (0,1,2,0,w)
15. Fredrik Lindgren – 2 (w,0,0,1,1)
16. Chris Holder – 0 (0,0,0,0,0)
17. Rafał Karczmarz – 0 ()
18. Wiktor Lampart – 0 ()

Bieg po biegu:
1. Łaguta, Woffinden, Pawlicki, Sajfutdinow
2. Zagar, Janowski, Hancock, Cook
3. Woźniak, Doyle, Vaculik, Holder
4. Zmarzlik, Pedersen, Dudek, Lindgren (w)
5. Vaculik, Dudek, Woffinden, Cook
6. Łaguta, Doyle, Janowski, Lindgren
7. Zagar, Pedersen, Sajfutdinow, Holder
8. Zmarzlik, Hancock, Woźniak, Pawlicki
9. Janowski, Woffinden, Zmarzlik, Holder
10. Łaguta, Woźniak, Pedersen, Cook
11. Vaculik, Sajfutdinow, Hancock, Lindgren
12. Dudek, Doyle, Zagar, Pawlicki
13. Zagar, Woffinden, Lindgren, Woźniak
14. Hancock, Łaguta, Dudek, Holder
15. Zmarzlik, Doyle, Cook, Sajfutdinow
16. Vaculik, Janowski, Pedersen, Pawlicki
17. Hancock, Woffinden, Doyle, Pedersen (d)
18. Zmarzlik, Vaculik, Łaguta, Zagar
19. Dudek, Woźniak, Janowski, Sajfutdinow (w)
20. Cook, Pawlicki, Lindgren, Holder
Półfinał nr 1. Zmarzlik, Dudek, Zagar, Janowski
Półfinał nr 2. Vaculik, Woffinden, Łaguta, Hancock
Finał. Vaculik, Zmarzlik, Woffinden, Dudek

Sędzia: Krister Gardell

Sport

Recent Posts

Duży sukces tarnowskich koszykarzy

Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…

8 lat ago

Piłkarze ręczni z szansami na awans

Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…

8 lat ago

Szlak Ceramiczny Regionu Tarnowskiego

Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…

8 lat ago

Na 20-leciu PWSZ w Tarnowie nie tylko bizarnie

W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…

8 lat ago

Liga typerów

Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…

8 lat ago

Wywiad z Jakubem Zającem

23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…

8 lat ago