Strefa kibica

Cudu nie było. Grupa Azoty Unia Tarnów przegrywa wyraźnie w Zielonej Górze i spada z PGE Ekstraligi. Większość drużyny odejdzie. Co dalej?

Stało się to co od kilku tygodni mocno wisiało w powietrzu. Grupa Azoty Unia Tarnów po zaledwie rocznym epizodzie w PGE Ekstralidze wraca do Nice 1 LŻ. Czarę goryczy przelała porażka w Zielonej Górze z Falubazem 39:51. Tarnowian przy życiu utrzymywało zdobycie czterdziestu trzech oczek.

Przed wyjazdem do grodu Bachusa optymistów było niewielu. A jeśli się ujawniali to uznawani byli za kompletnych wariatów. Bo tylko najwięksi fanatycy wierzyli, że drużyna, która na obcym torze nie przekroczyła jeszcze w tym roku ani raz bariery czterdziestu punktów, dokona tego w ostatnim spotkaniu sezonu. Cudu nie było, choć do biegów nominowanych tliła się nadzieja, że w najważniejszym meczu 2018 roku ten zły trend zostanie odwrócony.

Po raz enty już nasz zespół zaczął się sypać w drugiej części zawodów. Tak było zarówno w Częstochowie, Gorzowie, Grudziądzu czy Lesznie. Jedynym odhyłem od tej reguły była potyczka na Motoarenie gdzie trzy gongi na początku ostudziły nasze zapędy w taki sposób, że nie pozbieraliśmy się już do końca.

W Zielonej Górze tłumaczono to tym, że tarnowianie pogubili się z przełożeniami, zaczęli kombinować. Niezwykle szybki na początku Kuba Jamróg gasł w oczach. Podobnie Peter Kildemand. Nicki Pedersen trzeci mecz z rzędu w delegacji nie może wygrać indywidualnie wyścigu. Jakbyśmy przyłożyli kalkę z Grand Prix. Bezbarwnie zarówno na starcie i dystansie. Brakowało iskry bożej. Kenneth Bjerre gryzł tor i znów pokazał jak bardzo zależy mu na tym klubie. Szkoda, że nie zdobywał tych kilku punkcików więcej na starcie sezonu, bo wtedy może dziś nie rozmawialibyśmy o spadku tylko o tym jak zmontować skład na kolejne rozgrywki tak, żeby już nie bić się tylko o bezpieczne utrzymanie i drżeć o nie do ostatniej rundy.

Gospodarze rozpoczęli zawody jakby zaskoczeni torem. Bardzo słabo prezentował się tercet, który położył mecz w Grudziądzu, czyli Zengota, Thorsell i Jepsen Jensen. Na wysokości zadania stawali jedynie liderzy: Protasiewicz i Dudek. Ten ostatni był z resztą nie do ugryzienia, wygrywał biegi z olbrzymią przewagą więc goście musieli zając się wyrywaniem punktów w gonitwach, w których “Duzersa” nie oglądaliśmy. Szkoda tylko, że od trzeciej serii jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki żużlowcy obu ekip pozamieniali się mocami. Zengota i Jepsen Jesnen wyssali wszystko co najlepsze z Kildemanda oraz po trosze z Jamroga i Pedersena. Zadziwiająca była zwłaszcza metamorfoza Jepsena Jensena, który z zawodnika nieporadnego i walczącego nawet w pierwszym łuku z Kacprem Koniecznym przeobraził się w drapieżnego łowcę zwycięstw.

Z meczu na styku po jedenastym wyścigu zielonogórzanie wyszli na sześciopunktowe prowadzenie, które dawało im prawy występu w barażach. Patrząc dalej w tabelę biegową i kogo będzie można z obu stron desygnować do odsłon nominowanych, mówiąc kolokwialnie z boksów Tarnowa nie wiało optymizmem. Tymczasem Patryk Rolnicki pojechał bieg, na jaki sympatycy Jaskółek czekali od początku sezonu 2018. Świetny start, dobry dobór ścieżek i umiejętne holowanie przez Nickiego Pedersena sprawiło, że zdesperowany Piotr Protasiewicz upadł na pierwszym łuku ostatniego kółka. Żyliśmy nadzieją, że nastąpił punkt zwrotny. Skoro Rolnicki wygrywa na wyjeździe z seniorem to musi być sygnał do ataku. Niestety okazało się, że był to ostatni pozytywny akcent w wykonaniu naszych żużlowców. Ostatnie dwa biegi to już popis bezradności i najlepsze podsumowanie rozgrywek w naszym wykonaniu, choć jeszcze przed finalnym biegiem mieliśmy iluzoryczne szanse na spuszczenie klasę niżej gospodarzy. Trzeba było wygrać podwójnie m.in. z niepokonanym Dudkiem. Ale po tym jak Jamróg i Kildemand dali się objechać Zengocie i Protasiewiczowi z Duńczyków zeszło powietrze. Szkoda tylko, że trud zawodów i walka niemal do końca została zmarnowana w dosłownie kilka minut.

Napisać o tym, że nasz sztab szkoleniowy znów spał na meczu to nic nie napisać. Wiemy, że to nic nie da, ale co tam… mamy po sezonie to i tak wytkniemy po siedemset pięćdziesiąty ósmy brak zastąpienia Artura Mroczki przez Wiktora Kułakowa. Tylko jakiś totalny laik nie zauważył, że poza dobrymi startami (na początku, bo potem i tego brakowało) “wesołek” Artur nie dał naszemu zespołowi kompletnie nic. A mógł zrobić sobie jeszcze dodatkowo krzywdę, kiedy jadąc daleko za duetem “Myszek Miki” postawiło mu motocykl i na prostej uderzył z całym impetem w bandę. Zdarzenie wyglądało dość dramatycznie, ale na szczęście zawodnik Grupy Azoty Unii wrócił do parku maszyn o własnych siłach.

Niestety jutro obudzimy się w nowej, starej rzeczywistości i trzeba stanąć przed lustrem, zadać sobie konkretne pytanie: co dalej? czy zrobiliśmy naprawdę wszystko żeby utrzymać najwyższą klasę rozgrywkową dla Tarnowa? Niestety morał z tej bajki płynie taki, że 26.08.2018 jest na tę chwilę ostatnim, w którym mieliśmy dyscyplinę zespołową występującą na najwyższym polskim szczeblu rozgrywkowym. A jeszcze dwa miesiące temu były spore szanse na dwie…

Ta data jest także symbolem końca drużyny w takim osobowym zestawieniu. Można być niemal w stu procentach przekonanym, że większość składu zostanie wymieniona. Z ważnym kontraktem pozostaje jedynie Artur Mroczka. Nicki Pedersen i Kenneth Bjerre wiele razy podkreślali, że jazda na zapleczu najlepszej ligi świata ich nie interesuje. Bjerre zrobił wyjątek raz i więcej nie ma zamiaru się w Nice 1 LŻ. ścigać. Waha się Jakub Jamróg. Przed działaczami naprawdę trudna zima i na tę chwilę trudno prognozować, w którą stronę pójdzie budowa “nowej” Unii Tarnów. Dużo zależy od partnera strategicznego Grupy Azoty. Ile tym razem będzie w stanie “sypnąć” groszem. Na te i wiele innych zagwozdek, odpowiedzi poznamy zapewne jeszcze w tym roku.

Smuci jeszcze coś innego. Na szybko, bez zbędnej analizy jeden wniosek nasuwa się sam. O naszym spadku nie zadecydowała w głównej mierze słaba postawa zawodników, a po prostu w wielu przypadkach i kluczowych momentach błędy taktyczne sztabu szkoleniowego. Zawodnicy to produkt końcowy, są profesjonalistami, jazda na motocyklu i zdobywanie punktów jest ich pracą, z tego utrzymują nie tylko siebie, ale także swoje rodziny. A trener i manager są od tego, aby ich odpowiednio poprowadzić. W tym sezonie tych kiepskich wyborów było jednak aż nadto. Za siebie mówią również liczby. Grupa Azoty Unia Tarnów w całym sezonie wygrała o jeden mecz więcej od bezpośrednich konkurentów w walce o utrzymanie w PGE Ekstralidze. Ważniejsze okazało się jednak zdobywanie bonusów, dodatkowego oczka za lepszy rezultat w dwumeczu. My jako jedyna ekipa nie możemy pochwalić się takim osiągnięciem. To boli kiedy uzmysłowimy sobie, że spadamy na własne życzenie, a do upragnionego celu brakło choćby jednego punktu w Toruniu. Leżącego się nie kopie, ale my przyłożymy jeszcze raz… nie zdobyliśmy na wyjeździe tej przeklętej czterdziestki… Po prostu wstyd i żenada.

Falubaz Zielona Góra – 51 pkt.
9. Patryk Dudek – 14+1 (3,3,3,3,2*)
10. Grzegorz Zengota – 7+2 (1,1,2*,1,2*)
11. Piotr Protasiewicz – 9+1 (2,3,1*,u,3)
12. Jacob Thorssell – 3 (0,0,2,1)
13. Michael Jepsen Jensen – 11+1 (1*,1,3,3,3)
14. Mateusz Tonder – 4 (3,0,1)
15. Damian Pawliczak – 3 (1,2,0)
16. Alex Zgardziński – nie startował

Grupa Azoty Unia Tarnów – 39 pkt.
1. Nicki Pedersen – 8+1 (2,2,2,2*,0)
2. Artur Mroczka – 2+2 (0,1*,1*,w)
3. Jakub Jamróg – 8+1 (3,2*,1,2,0)
4. Peter Kildemand – 5 (1,3,0,0,1)
5. Kenneth Bjerre – 11 (3,2,3,2,1)
6. Patryk Rolnicki – 5 (2,0,3)
7. Kacper Konieczny – 0 (0,0,0)
8. Wiktor Kułakow – nie startował

Bieg po biegu:
1. (61,49) Dudek, Pedersen, Zengota, Mroczka – 4:2 – (4:2)
2. (62,00) Tonder, Rolnicki, Pawliczak, Konieczny – 4:2 – (8:4)
3. (61,44) Jamróg, Protasiewicz, Kildemand, Thorssell – 2:4 – (10:8)
4. (61,52) Bjerre, Pawliczak, Jepsen Jensen, Konieczny – 3:3 – (13:11)
5. (61,67) Protasiewicz, Pedersen, Mroczka, Thorssell – 3:3 – (16:14)
6. (61,66) Kildemand, Jamróg, Jepsen Jensen, Tonder – 1:5 – (17:19)
7. (61,96) Dudek, Bjerre, Zengota, Rolnicki – 4:2 – (21:21)
8. (62,11) Jepsen Jensen, Pedersen, Mroczka, Pawliczak – 3:3 – (24:24)
9. (61,90) Dudek, Zengota, Jamróg, Kildemand – 5:1 – (29:25)
10. (62,36) Bjerre, Thorssell, Protasiewicz, Konieczny – 3:3 – (32:28)
11. (62,08) Jepsen Jensen, Jamróg, Zengota, Mroczka (w/u3) – 4:2 – (36:30)
12. (62,65) Rolnicki, Pedersen, Tonder, Protasiewicz (u3) – 1:5 – (37:35)
13. (62,71) Dudek, Bjerre, Thorssell, Kildemand – 4:2 – (41:37)
14. (62,01) Protasiewicz, Zengota, Kildemand, Jamróg – 5:1 – (46:38)
15. (61,85) Jepsen Jensen, Dudek, Bjerre, Pedersen – 5:1 – (51:39)

Sędzia: Krzysztof Meyze
Komisarz toru: Jacek Woźniak
NCD: 61,44 w 3. biegu uzyskał Jakub Jamróg
Frekwencja: 12 000 osób (w tym grupa fanów Grupy Azoty Unii)
Zestaw startowy: II
Wynik dwumeczu: 94:86 dla Falubazu

Sport

Recent Posts

Duży sukces tarnowskich koszykarzy

Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…

8 lat ago

Piłkarze ręczni z szansami na awans

Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…

8 lat ago

Szlak Ceramiczny Regionu Tarnowskiego

Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…

8 lat ago

Na 20-leciu PWSZ w Tarnowie nie tylko bizarnie

W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…

8 lat ago

Liga typerów

Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…

8 lat ago

Wywiad z Jakubem Zającem

23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…

8 lat ago