Dziewczyny walczyły, chciały wygrać. Na pewno będziemy żałować, bo była szansa pokonać Wisłę. Frekwencja na hali pokazała, że tworzymy prawdziwe święto dla kibiców. Pozostaje nam się przespać, zregenerować i nastawić głowy na walkę o brązowy medal. Brakło niewiele, myślę że mimo porażki udowodniliśmy, że stać nas żeby znaleźć się w Lidze Siatkówki Kobiet – powiedział Michał Betleja, trener Grupy Azoty PWSZ Tarnów.
Oba zespoły zaczęły nerwowo i żaden z nich nie potrafił odskoczyć na większą odległość. Być może spora liczba nieudanych zagrań wynikała ze zmęczenia. Trzeba pamiętać, że jeszcze w poniedziałek siatkarki rozegrały w Warszawie tie-break. Po bloku Magdaleny Szabó i Magdaleny Pytel tarnowianki prowadziły 8-7. Wisła odrobiła straty i w połowie partii uzyskała trzy oczka przewagi. Autowy atak gospodyń sprawił, że przegrywały już 17-21. Wtedy nastąpił moment ich świetnej gry. Kontratak wykończony przez Szabó spowodował zmianę rezultatu na 20-21. Z kolei udana zagrywka Sabiny Podlasek doprowadziła do remisu 23-23. Warszawianki jednak zebrały się w garść i najpierw postawiły szczelny blok, a chwilę później wykorzystały pierwszą piłkę setową.
Druga partia ze strony siatkarek Grupy Azoty PWSZ rozpoczęła się obiecująco. Po ataku Joanny Sikorskiej było 7-4, a po aucie przeciwniczek nawet 9-4. Przyjezdne zmniejszyły dystans, lecz kiedy Magdalena Szabó przebiła się przez blok, tarnowianki wróciły do bezpiecznej, czteropunktowej przewagi. Zastopowanie ofensywnych poczynań Wisły spowodowało, że tablica wyników wyświetliła rezultat 20-15. Niestety reprezentantki naszego miasta dopadł kryzys, przez co rywalki dogoniły je tuż przed zakończeniem seta. Będąc na fali warszawianki poszły za ciosem i zdobyły drugi skalp podczas środowego starcia.
Tarnowskie siatkarki w trzeciej partię przegrywały najpierw 0-3, a następnie 2-6. Ciężko było im znaleźć sposób na skuteczne w ataku przeciwniczki. Dopiero własna pomyłka Wisły pozwoliła zniwelować straty. Po bloku Magdaleny Pytel podopieczne Michała Betlei przegrywały tylko 10-11. Trwający przez dłuższy fragment spotkania schemat punkt za punkt został przełamany, gdy przyjezdne znowu popełniły błąd. Grupa Azoty PWSZ miała wówczas prowadzenie 20-19. Blok Klaudii Grzelak zwiększył jeszcze dystans do trzech oczek. Niestety powtórzył się scenariusz z drugiego seta. Przy zagrywce Katarzyny Marcyniuk Wiślaczki odrobiły straty, aby ostatecznie przechylić szalę na własną korzyść.
Fot. Tomasz Schenk
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…