Kulturalnie

Z piaskownicy na deski teatru. Rozmowa z Filipem Kowalczykiem

O potrójnym dyplomie, układzie oddechowym, powieściach Dostojewskiego i sentymencie do Batmana – rozmawiamy z Filipem Kowalczykiem, aktorem Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie.

Jesteś najmłodszym aktorem w zespole Solskiego?

Nie. Młodszy jest ode mnie Maciek Babicz, który dopiero teraz kończy szkołę teatralną. Ja ukończyłem wrocławską filię PWST w Krakowie trzy lata temu.

Tarnowski teatr jest Twoim pierwszym miejscem pracy?

Jest to mój pierwszy teatr, jeśli chodzi o profesjonalne granie. Wcześniej występowałem w kółkach i ogniskach teatralnych. Do Solskiego trafiłem rok po dyplomach, kiedy dyrektorem artystycznym został Marcin Hycnar.

Jaki był Twój spektakl dyplomowy?

Szkoła zapewnia jeden dyplom. Ja miałem możliwość zrobienia aż trzech. Zrobiliśmy spektakle na postawie „Biesów” Fiodora Dostojewskiego, dramatu „Mewa” Antona Czechowa oraz powieści „Orlando” Virginii Woolf.

O ile mnie pamięć nie zawodzi „Orlando” jest opowieścią o młodzieńcu, który nie dość, że nie może umrzeć, to jeszcze potrafi zmieniać płeć.

Przeniesienie na scenę historii opowiedzianej przez Virginię Woolf, której główną osią jest płynność płci, wymagało nowatorskiego podejścia. Wyzwanie było spore, ponieważ oryginalny tekst nie był pisany na potrzeby teatru. W naszej adaptacji wystąpiło jedenaście osób i wszystkie, niezależnie od płci, wcieliły się w rolę Orlando.

Jeszcze trudniej chyba zaadaptować „Biesy” – powieść wielowątkową, nihilistyczną, bogatą w niejednoznaczne portrety psychologiczne bohaterów?

Adaptacja „Biesów” przybrała formę sądu nad Nikołajem Stawroginem. Na scenie pojawiały się postacie, które oskarżały Stawrogina. Głównym celem było przedstawienie jego historii z różnych perspektyw. Było to nasz pierwszy spektakl dyplomowy. Zostaliśmy rzuceni na głęboką wodę. W przypadku niektórych dzieł literackich, a do takich z całą pewnością należy powieść Dostojewskiego, bagaż doświadczeń bohaterów jest zdecydowanie większy niż studentów.

Kogo zagrałeś?

Zagrałem Piotra Wierchowieńskiego. Cieszyłem się z tej roli, ponieważ ta postać wydawała mi się najbarwniejsza, pomimo iż zepsuta do szpiku kości.

W „Płucach” byłeś częścią układu oddechowego. Jak Ci się oddychało?

„Płuca” należą do tych tekstów, które w czasie czytania same układają się w ustach i wyrywają na scenę. Przedstawiona w nich historia jest od początku do końca spójna, a jej konstrukcja przypomina film. Ponadto „Płuca” w sposób inteligentny i przewrotny opowiadają o rzeczach ważnych. Bohaterowie przechodzą przez szereg emocji, ewoluują za sprawą częstych, czasami nieoczywistych zwrotów akcji. Dla mnie odnalezienie się w różnych stanach, przede wszystkim tych skrajnych, było nęcące i sprawiło mi ogromną frajdę. Nad opanowaniem tekstu pracowaliśmy z Ewą Jakubowicz jakiś miesiąc. Najczęściej uczyliśmy się poprzez wideokonferencję na Messengerze. 

 „Płuca” nie należą do krótkich jednoaktówek.

Zarówno przed, jak i po zagraniu w „Płucach” nie zdarzyło mi się pracować z taką ilością tekstu, w dodatku trudnego do opanowania. Dialogi są napisane językiem potocznym, zawierają różne wtręty w postaci urwanych myśli, niedopowiedzeń, ale jednocześnie są skonstruowane precyzyjnie i jest w nich zachowany pewien rytm, co sprawia, że warto się tego nauczyć słowo w słowo.

Czy w dzieciństwie lubiłeś bawić się plastikowym Batmanem?

W sumie to miałem w dzieciństwie jakiegoś plastikowego Batmana. (śmiech) Mam też sentyment do tej postaci i jeśli chcę obejrzeć coś niezobowiązującego, czysto rozrywkowego, to niekiedy sięgam po któryś z filmów o Batmanie.

W „Piaskownicy” przez pewien czas wcielasz się w siedmiolatka, który bawi się Batmanem. Jak odbierasz taką kreację?

Koncepcja reżysera, Grzegorza Chrapkiewicza, opierała się na trzyczęściowej narracji prowadzonej z perspektywy bohaterów na różnych etapach życia. Z Kasią Pośpiech od początku wiedzieliśmy, że nie będziemy siedmiolatkami w skali 1:1, ponieważ nie wyglądamy jak dzieciaki w tym wieku i oszukanie widza nie będzie możliwe. Bardziej chodziło o pokazanie mentalności dziecka, energii, nieumiejętności poradzenia sobie z emocjami, a także pewnej agresji cechującej ten wiek.

Podczas premiery miałem wrażenie, że śmiejesz się z wypowiadanych słów.

(śmiech) Nie pamiętam, czy przytrafiło mi się to na premierze, ale później trafiały się spektakle, podczas których śmiałem się pod nosem.

W jakich tekstach widziałbyś siebie na scenie?

Podejrzewam, że byłoby to potwornie trudne, ale chciałbym się zmierzyć z postacią Myszkina z „Idioty” Dostojewskiego. Jest to powieść, którą przeczytałem kilka razy, za każdym razem uświadamiając sobie coraz mocniej jej uniwersalność. Myszkin jest świętym w świecie, w którym od dobra bardziej atrakcyjne jest zło. Świętość czyni z niego człowieka szalonego, który przez swoją naiwność i prawdomówność staje się ofiarą wszechotaczającego go zła. Bardzo lubię też sztuki Czechowa i chętnie wystąpiłbym w którejś z nich.

Wolisz mówić wierszem czy prozą?

Zdecydowanie bardziej wolę tekst współczesny. Zetknąłem się z wieloma szkołami wiersza i doszedłem do wniosku, że każdy ma do powiedzenia w tej materii coś innego. W metodach pracy nad wierszem pojawiają się też wspólne cechy, jak np. kwestia dobierania oddechu. Ja natomiast czuję się swobodniej, kiedy mogę wziąć oddech czy zrobić pauzę nie zastanawiając się nad tym.

A co Wojciech Malajkat zrobił z fredrowską frazą w inscenizacji „Ślubów panieńskich”

Zamiarem Wojciecha Malajkata było zrobienie zwartej i uwspółcześnionej inscenizacji. Nie odchodził od rytmu fredrowskiej frazy przy jednoczesnym zachowaniu właściwej aktorom ekspresji. Zaufał wspólnemu poczuciu humoru i temu, jak my czujemy ten tekst.

Spektakl momentami osiągał wręcz teledyskowe tempo.

Teledyskowość spektaklu była jedną z metod wyrwania nas z ram konwencji. Momentami tempo było naprawdę zawrotne. (śmiech)

A zatem nie pozostaje mi nic innego niż życzyć Ci kolejnych zawrotnych spektakli. Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję również.

Krystian Janik

Dane

Recent Posts

Duży sukces tarnowskich koszykarzy

Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…

8 lat ago

Piłkarze ręczni z szansami na awans

Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…

8 lat ago

Szlak Ceramiczny Regionu Tarnowskiego

Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…

8 lat ago

Na 20-leciu PWSZ w Tarnowie nie tylko bizarnie

W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…

8 lat ago

Liga typerów

Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…

8 lat ago

Wywiad z Jakubem Zającem

23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…

8 lat ago