Więcej niż kliknięcie. Rozmowa z fotografem Mateuszem Bortlikiem

O niespodziewanym początku kariery, wpływie mediów społecznościowych na fotografię, manipulowaniu rzeczywistością i o tym, po co profesjonalnemu fotografowi maszyna do szycia – rozmawiamy z tarnowskim fotografem Mateuszem Bortlikiem.

Opowiedz, jak zaczęła się Twoja przygoda z fotografią?

Zaczęło się w sumie śmiesznie. Robiłem zdjęcia w lesie starym aparatem. Potem koleżanka kupiła lustrzankę i bardzo podobały mi się wykonane nią fotografie, a szczególnie ich zamazane tło. Namówiłem rodziców, żeby kupili mi pierwszą lustrzankę, było to w 2007 roku. Nie miałem wtedy pojęcia, że fotografowanie może mieć wymiar artystyczny. Zacząłem testować, kombinowałem coś z obróbka, po prostu świetnie się bawiłem. Można powiedzieć, że odbyłem prywatne szkolenie. Jestem stuprocentowym samoukiem. Najlepsze zdjęcia publikowałem na portalach społecznościowych – wówczas popularna była Nasza Klasa. Pewnego dnia odezwała się do mnie Ewelina Urbańczyk, która zauważyła w moich zdjęciach potencjał. Ewelina pochodzi z Klikowej, ale mieszka w Strzelcach Opolskich. Planowała otworzyć filię fotografii ślubnej w Tarnowie i chciała, żebym u niej pracował. Napisała, że wyśle mi prezent, ale ostrzegła, że jak go sprzedam, to mnie zabije. Czekałem na przesyłkę dwa miesiące i dostałem obiektyw. Kobieta, której nie znałem, postanowiła, że zainwestuje we mnie i dzięki temu prezentowi otworzyła mi drzwi. Rok późnej byłem u rodziny na Śląsku i spotkałem się z nią. Dostałem wtedy jeszcze jeden obiektyw. Zacząłem brnąć w fotografię i pasja przekształciła się w zawód. W tej chwili mam własną firmę i mogę realizować swoje marzenia.

Czy w dzisiejszych czasach samo robienie zdjęć świadczy o tym, że jest się już fotografem?

Zdecydowanie nie. Jeśli ktoś namaluje obrazek i powie: „jestem malarzem”, nie będzie miało to pokrycia z rzeczywistością. Każdy może coś namalować czy narysować. Ta sama zasada przekłada się na fotografowanie. Myślę, że to nie tylko zawód, ale również pasja. Tylko wtedy jesteś fotografem, jeśli poświęcasz się robieniu zdjęć zawodowo albo z pasji. Najlepiej jeśli te dwa czynniki występują jednocześnie.

Wiele osób uważa fotografowanie za prostą czynność – celujesz aparatem, klikasz i po sprawie. Jak się do tego odnosisz?

Niektórzy ludzie pytają: „za co pan bierze pieniądze?” i często myślą, że wystarczy tylko pstryknąć, ale przecież nie tak wygląda praca fotografa. Trzeba po pierwsze umieć ustawić aparat, istnieje coś takiego jak głębia ostrości, złote podziały w kadrze – ekspozycja, złota spirala. Trzeba wiedzieć jak to wszystko ułożyć w kadrze, żeby zdjęcie było ciekawsze, z jakiej perspektywy uchwycić osobę. Do tego dochodzi mnóstwo zabiegów krążących wokół ustawienia światła czy postprodukcja obrazu, czyli kluczowy etap dla zdjęć reklamowych lub beauty. Sesja może trwać 2-3 godziny, zaś obróbka zajmuje niekiedy nawet cały dzień.

Co sprawia Ci największą przyjemność w pracy fotografa?

Przede wszystkim spotkania z ludźmi. Zazwyczaj mam naprawdę fajnych ludzi, z którymi dobrze się dogaduję. Poza tym, samo utrwalenie momentu i to, co z tego powstaje. Wiem, że z tego, co dostrzegłem w danym momencie może powstać coś naprawdę ciekawego, a ja mogę to również zmanipulować, dodać coś od siebie.

Czy realizacja sesji fotograficznych bywa irytująca?

Do każdej sesji staram się podchodzić w stu procentach profesjonalnie, wiec „irytująca”, to zbyt mocne słowo, ale czasami bywa ciężko. Załóżmy, że zaplanowałem sobie sesję na zamku, ale okazuje się, że nagle zaszło słońce i nie jest idealnie. Wtedy trzeba kombinować z doświetleniem, co nie zawsze przynosi oczekiwany efekt. Zdarza się też, że modelka nie sprawdza się tak jak powinna i trzeba ją odpowiednio poprowadzić. Nie są to sytuacje bez wyjścia, ponieważ zawsze można z nich wybrnąć i osiągnąć ciekawy efekt.

Jesteś fotografem, który pracuje również poza studiem. Jakie było najciekawsze miejsce, w którym pracowałeś?

Park Narodowy Connemara w Irlandii Południowej, Cow and Calf w Leeds w Anglii – wspaniałe klify, również doki i basen portowy w Leeds, zaś w Polsce Tatry i Bieszczady. W Tarnowie mam jedno ulubione miejsce na terenie Zakładów Azotowych, gdzie znajduje się sporo starych, zardzewiałych rur, koparek, ruin.

Czym w ogóle dla fotografa jest workspace?

Na pewno będzie to biurko, monitor, laptop albo komputer. Dla mnie jest to też tablet graficzny i moja stara maszyna do szycia, która pełni funkcję biurka. Ściągam pokrywkę i kładę na niej swoje rzeczy. Istotnym elementem przestrzeni jest również światło, ponieważ natężenie i kąt jego padania często zmienia kolory, więc z reguły zasłaniam rolety, co daje mi większy komfort.

Zauważyłem, że od dłuższego czasu w fotografiach portretowych dominuje styl beauty. Jakich sposobów używasz, żeby pokazać swoje modelki jak najpiękniej?

Zawsze sprawdzam każdy profil, kąt, z której strony osoba wygląda najlepiej, chociaż w przypadku niektórych osób nie ma to znaczenia. Bardzo ważne jest doświetlenie twarzy, żeby odpowiednio promieniała, również podkreślenie kości policzkowych cieniem. Oczywiście w plenerze nie zawsze się to sprawdza. Wtedy wykorzystuję blendę, ponieważ można doświetlić twarz, fajne rozproszyć światło przez zrobienie cienia od słońca. Ważna jest jeszcze mimika. Niektóre modelki dobrze wychodzą uśmiechnięte, ale są też takie, którym lepiej pasuje poważna mina. W przypadku zdjęć beauty skomplikowana jest obróbka. Najbardziej czasochłonne są fotomanipulacje, aczkolwiek sam retusz nie należy do szybkich i prostych czynności. Przygotowując zdjęcia beauty trzeba być naprawdę skrupulatnym – nie można zostawić żadnych niedoskonałości, odstających włosków, niewyrwanych brwi, zmarszczek, rozmytego makijażu. Czasami praca nad jednym zdjęciem trwa około godziny. Dla mnie beauty to też wydobywanie atutów osoby, która niekonieczne sama potrafi to zrobić. Dodam, że podczas sesji beauty współpracuję najczęściej z makijażystką Justyną Kołodziej i fryzjerką Magdaleną Dzierwą. Przyjaźnimy się i wspólnie wysyłamy zdjęcie do różnych magazynów makijażowych.

Na pewno trafiają Ci się klienci, którzy oczekują od Ciebie wymyślenia motywu przewodniego sesji. Gdzie szukasz inspiracji?

Na ogół najpierw wypytuję o zainteresowania. Powiem szczerze, że jeśli ktoś mi powie, że nie wie, a ja mam potem wysyłać dziesiątki propozycji i żadna nie będzie satysfakcjonująca, to moja praca nie ma większego sensu. Wolę dokładnie zbadać klienta na początku współpracy. Jeśli trafi mi się ktoś niezdecydowany, to naciskam, aczkolwiek rzadko przychodzą do mnie takie osoby.

Czy dynamiczny rozwój mediów społecznościowych wypływa na fotografię?

W tej chwili to chyba najmocniej. Facebook, Instagram, fanpage’e – wszystko kręci się wokół zdjęć. Fotografia bardzo wzbiła się poprzez social media. Moja firma działa głównie na Facebooku, właśnie ta aktywność przynosi mi najwięcej klientów. Staram się wrzucać codziennie wieczorem chociaż jedno zdjęcie, żeby zachować ciągłość.

Zdarza Ci się fotografować przy pomocy telefonu, czy raczej unikasz w swojej pracy takich rozwiązań?

Telefonem wykonuję jedynie zdjęcia pamiątkowe i na Instagram. Do profesjonalnych sesji zawsze używam aparatu, ponieważ zdjęcie zrobione telefonem nie wyglądają dobrze w większej rozdzielczości.

Wykonujesz wydruki swoich fotografii?

Robię sporo wydruków. Lubię w nich tą namacalność, której nie mają pliki. Mam w pracowni filary i fotografie na ścianach. Zdjęcia wywołuję zawsze w tarnowskiej firmie EUROFOTO, która mieści się przy ul. Heleny Marusarz.

Często na swoim fanpage’u na Facebooku organizujesz konkursy dla modelek. A czy sam bierzesz udział w konkursach fotograficznych?

Zazwyczaj nie biorę udziału w konkursach. Jest ich naprawdę mało i tematyka na ogół mnie nie dotyczy.

Jednakże wysyłasz swoje prace do magazynów modowych?

Miałem niedawno potrójną publikację zdjęć beauty w Make-up Trendy. Moje fotografie znalazły się również w Confashion Magazine, a teraz jestem w trakcie wysyłania zdjęć do zagranicznego Elegant Magazine. Robiłem również zdjęcia produktowe dla firmy Custom Image z Krakowa, które wylądowały na ulotkach ciuchów strażackich, które noszą nasi strażacy; współpracowałem m.in. z marką Bloozer przy zdjęciach uniformów dla szkół licealnych, czy MySbcUK w Anglii i Bahabay z Krakowa, dla których wykonywałem sesje lookbookowo-modowe.

Mateuszu, bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę samych sukcesów.

Serdecznie dziękuję i zapraszam na mojego Facebooka – Mateusz Bortlik Fotografia.

Rozmowa odbyła się 7 czerwca 2018 roku w kawiarni Hybryda w Tarnowie.

Rozmawiał: Krystian Janik

Fotografie:

  1. Jedno z najciekawszych miejsc w których robiłem zdjęcia (Tatry);
  2. Sesja Beauty – Modelka: Mariola Wałęga, Makijaż: Justyna Kołodziej, Fryzura: Magdalena Dzierwa, Stylizacja: Anna Okas;
  3. Sesja modowa lookbookowa MySbcUK w Leeds Anglia;
  4. Sesja w śródmieściu Tarnów, Modelka: Kamila Wardzała, Makijaż: Patrycja Błaszczyk, Projektantka: Anna Curyło;
  5. Sesja lookbookowa – na lewo Jakub Nowicki, na prawo Romek Gelard Gello.