Mieszkańcy ulicy Równej w Tarnowie są narażeni na spory stres, wywołany przez wolno biegające psy. Zwierząta gwałtownie atakują przechodniów, wbiegają do obcych domów oraz bałaganią, wynosząc przy tym śmieci – tak opowiadają świadkowie.
Dwadzieścia psów w jednym domu – to chyba zbyt wiele? Problem z psami pojawił się już rok temu. Kiedy do mieszkania socjalnego przy ulicy Równej wprowadziła się dwuosobowa rodzinna razem z psami. Na samym początku posiadali aż dwadzieścia psów, ale z czasem ich ilość zmalała i aktualnie zamieszkuje tam 14 czworonogów.
Jeden z mieszkańców, Pan Wojciech wraz ze swoją rodzinną przeszedł dość dramatyczną sytuacje. Psy zakatowały jego żonę, gdy jechała na rowerze, a ich córka boi się wychodzić z własnego domu. Sprawa “niebezpiecznych lokatorów” była wielokrotnie zgłaszana na policje, straż miejską oraz do tarnowskiego magistratu. Niestety nikt nie wie co z taka sytuacją zrobić. Policja nie raz karała wysokimi mandatami oraz pouczała. Z kolei właścicielowi psów pomaga OTOZA Animals z Tarnowa a powodem było niekontrolowane rozmnażanie się zwierząt. Na szczęście udało się wysterylizować wszystkie suki, 11 psów poszło do adopcji i kolejne młode czekają na swoje nowe domy. Inspektorzy regularnie dostarczają zwierzętom karmę. Aby psy nie wybiegały na ulice, postawili na posesji kojec, ale niestety czworonogi przekopują się z niego na wolność.
Towarzystwo Ochrony Zwierząt pod koniec kwietnia udali się z pomocą do Miejskiego Zarządu Budynków z prośba o wybudowanie przynajmniej ogrodzenia na posesji. Spółka odpowiedziała, że nie jest w stanie pomóc. Sprawą zainteresował się m.in. Krzysztof Giemza z Fundacji „Zmieńmy Świat”. – Byłem na miejscu i moim zdaniem psy nie mają właściwych warunków i zapewnionej odpowiedniej opieki i przestrzeni. Była również prośba o interwencję Powiatowego Inspektora Weterynarii i przetransportowanie zwierząt w odpowiednie dla nich miejsce. Właścicielka zwierząt nie wpuściła przedstawicieli za pierwszym razem, ale za drugim już ustąpiła miejsca. Z punktu widzenia weterynaryjnego psy są zadbane, ale z racji metrażu, w którym się znajdują i fetoru wydobywającego się z mieszkania – nie powinny się tam znajdować. Pomimo nieznośnego zapachu, Paweł Wałaszek ma również napisać pismo do prezydenta Tarnowa i do opieki społecznej, w którym zwróci uwagę na ten problem.
Jak reagują i co robią właściciele posesji na której żyją psy? Czternaście psów należy do Pani Heleny, która razem ze swoim synem się nimi zajmuje.Uważa, że zwierzęta nie stwarzają żadnego zagrożenia dla mieszkańców. Psy nie chodzą po ulicy, a jeśli już wychodzą na zewnątrz to na smyczy, bo trzy razy dziennie wyprowadzane są na spacer albo zamykane na dworze w specjalnym w kojcu – mówi. Również zaznacza, że to co mówią mieszkańcy to kłamstwo, gdyż psy nikogo nie atakują i są ciągle pilnowane. Zachodzi pytanie – Czy 2 osoby są w stanie zająć się tak dużą ilością czworonogów? I skąd pojawiają się ciągłe skargi i zażalenia, skoro według właścicieli psy nie stanowią zagrożenia.
Iga Sady
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…