Kulturalnie

Sen o czereśniach czyli Śmiech wzbroniony.

            W sali zapadła ciemność, a chwilę później zabłysnęły na scenie jarzące, ustawione w półkolu światła. Rozbrzmiała skoczna, można by nawet powiedzieć, że radosna melodia, z pewnością doskonale znana zgromadzonej publiczności. Czy jednak któryś z widzów potrafiłby odczytać przesłanie płynące z ciekawie brzmiących, fińskich słów Ievan Polkki? Gdyby tak było, ten muzyczny motyw przewodni Śmiechu wzbronionego być może zdradziłby, przed jakim problemem zostaną za moment postawieni bohaterowie. Spektakl ten, wystawiony na deskach tarnowskiego Teatru 22 września, był już drugim konkursowym w tegorocznej edycji Ogólnopolskiego Festiwalu Komedii Talia.

            Autorem sztuki Śmiech wzbroniony jest współczesny pisarz chorwacki, Miro Gavran, uważany za jednego z najwybitniejszych w ostatnich latach, o czym świadczyć mogą liczne nagrody, zarówno literackie, jak i teatralne. Wspomniana komedia została natomiast uhonorowana nagrodą Marina Držića, przyznaną przez Chorwackie Ministerstwo Kultury i przetłumaczono ją na kilka języków (między innymi rosyjski czy czeski). Na język polski przełożyła ją Anna Tuszyńska, a pierwsza premiera odbyła się w Zagrzebiu w 2004 roku.

            W Tarnowie zaprezentował Śmiech wzbroniony w reżyserii Zbigniewa Stryja Teatr Nowy w Zabrzu. Reżyser, znany między innymi z serialu Na wspólnej, wcielił się też w jedną z postaci. Po raz pierwszy swoją inscenizację komedii artyści wystawili 22 kwietnia 2018 roku. I gdyby spróbować jednym słowem opisać spektakl, można by śmiało powiedzieć, że był… minimalistyczny. Lecz być może właśnie w jego prostocie tkwił cały urok. Za podkład muzyczny posłużył jeden utwór, wspomniany już wcześniej, opowiadający historię dziewczyny, Ewy, która wbrew przestrogom matki wymknęła się na wiejską zabawę. Tam spotkała przystojnego chłopca i zbuntowała się wspólnie z nim, by pogrążyć się w tańcu i zabawie. Także stroje były raczej zwyczajne, właściwie niezmienne przez cały spektakl. Scenografia, ograniczona do najniezbędniejszych rekwizytów, pozwalała na szybką zmianę otoczenia. Niezbyt zaskakująca była też sytuacja, w jakiej widzowie zastali troje bohaterów: Kasię, trzydziestodwuletnią szkolną psycholog (Dagmara Noszczyk), starszego od niej o szesnaście lat kochanka, Piotra (Zbigniew Stryj), oraz jego żonę, Joannę (Joanna Romaniak). Samo życie wiele razy pisało już bowiem tę samą historię. Kasia zdecydowała się zerwać romans, który łączył ją z Piotrem od pięciu lat, na co mężczyzna zareagował bardzo źle. Był jednak przekonany, że żona nie podejrzewała go o niewierność. Niezbyt zdziwił fakt, że ta jednak wiedziała doskonale, choć początkowo tego nie zdradzała. Ich dwoje dorosłych dzieci wyprowadziło się niedawno, ona cieszyła się wolnymi weekendami, a on w tym czasie wyjeżdżał z kochanką do kolejnych małych miejscowości pod pretekstem pracy. Kiedy jednak Kasia z nim zerwała, cały porządek, który we trójkę wypracowali przez kilka ostatnich lat, legł nagle w gruzach. Zaborczy mężczyzna zapragnął poprawić swoje relacje z rodziną, co nie zachwyciło jego żony. Niezbyt ochoczo reagowała bowiem na wspólne grzybobranie czy niedzielne obiadki. Zatem, w tajemnicy przed Piotrem, szantażem zmusiła kochankę męża, by ta kontynuowała romans. Przebieg kolejnych wydarzeń jest dość przewidywalny, choć oczywiście urozmaicały go różne sytuacje pomiędzy mężczyzną a kobietami. Publiczność jednak gromkim śmiechem reagowała na te miłosne perypetie, zwłaszcza wówczas, gdy bohaterowie na stronie zdradzali swoje emocje, odczucia, przemyślenia, ale też różne wydarzenia z przeszłości, które w pewnym sensie wyjaśniały, jak znaleźli się w tym miłosnym trójkącie.

I widzimy Piotra, który opowiada kochance o swoim koszmarze: o tym, jak w dzieciństwie chciał ukraść czereśnie z sadu sąsiada, lecz przestraszony spadł z drzewa i rozdarł spodnie. Opowiada o swojej nagości, o upokorzeniu, o wstydzie i karze. Widz nie dostaje jednak jasnej odpowiedzi, co z tego snu zdarzyło się naprawdę, a co strudzony umysł sam dopisał. Niemniej jednak mężczyzna, nawet jeśli nie przeżył tego naprawdę, czuł to przecież wyraźnie, kiedy śnił. I publiczność nagle zamilkła, nagle przestała się śmiać. Bo ci bohaterowie, naturalni, autentyczni, budzący sympatię i rozśmieszający widzów, zostali obnażeni i odkryte zostały nie tylko ich wady, nie tylko słabości, ale też tragedie i lęki. Zakończenie pozostawiło jednak publiczność z uśmiechami na twarzach, są bowiem historie, które nie nudzą się nigdy, nawet jeśli pozostawiają po sobie smak goryczy.

Angelika Gieniec

Dane

Recent Posts

Duży sukces tarnowskich koszykarzy

Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…

8 lat ago

Piłkarze ręczni z szansami na awans

Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…

8 lat ago

Szlak Ceramiczny Regionu Tarnowskiego

Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…

8 lat ago

Na 20-leciu PWSZ w Tarnowie nie tylko bizarnie

W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…

8 lat ago

Liga typerów

Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…

8 lat ago

Wywiad z Jakubem Zającem

23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…

8 lat ago