O afrykańskich korzeniach, przetwarzaniu rzeczywistości, muzyce rockowej pozbawionej buntu oraz nadchodzącej płycie – rozmawiamy z tarnowską kapelą Harissa w składzie:
Mariusz “Gumiś” Węc – wokal
Dawid “Dzioro” Bochenek – gitara
Krzysztof “Frank” Franczyk – gitara
Tomasz “Pioter” Marmol – bas
Mariusz “Maniek” Bieniasz – perkusja
W jakich okolicznościach powstała Harissa?
Zespół powstał w północnej Afryce w Tunezji. Nazwa wzięła się od arabskiej pasty paprykowej, którą jedliśmy w czasie wakacji. Postanowiliśmy założyć rockowy band i grać naprawdę ostro. W ogóle na początku wymyśliliśmy nazwę Africa Corpse, ale doszliśmy do wniosku, że to jednak nie jest dobry pomysł. I wtedy pomyśleliśmy, że nasza muzyka powinna działać niczym owa ostra pasta i padło na Harissę. Na początku kapela funkcjonowała jako odskocznia od naszych zespołów macierzystych, ale w pewnym momencie wyparła je i stała się naszym podstawowym organizmem. Stwierdziliśmy, że zajmujemy się tylko Harissą i tak już zostało.
Czy w muzyce rockowej jest jeszcze miejsce na bunt?
Niewiele zespołów rockowych buntuje się wobec rzeczywistości, a przecież w DNA tej muzyki wpisany jest właśnie bunt. Nie trzeba tego wyrażać jakoś szczególnie dosadnie w tekstach, ale musi istnieć przekaz, jakieś odniesienie do codzienności. Nie ma takiego buntu jak kiedyś, na co w dużej mierze wpływa zniewieściałość młodzieży.
Teraz na scenę wychodzi dziewczyna z organkami, a obok niej staje chłopak z bałałajką i śpiewają o czymś bliżej nieokreślonym. Nagle okazuje się, że piosenka staje się hitem i zostaje podciągnięta pod muzykę rockową. Potem ludziom się wydaje, że rock jest taką wesołą, melodyjną muzyczką, przy której można się fajnie pobawić i nic więcej. Niestety w rocku zaczyna brakować miejsca na refleksje. Harissa śpiewa o problemach, jak sam zresztą słyszałeś, bo na początku próby zagraliśmy kawałek „Czarny” poruszający problem pedofilii w kościele. Zabieramy się również za teledysk do utworu „Kłamca” opowiadającego historię typowego polityka.
Może to wiąże się z wiekiem? Młode wiekiem zespoły raczej nie dostrzegają takich problemów jak wy.
Zupełnie inne emocje biją od nastolatków niż od osób, które mają pozakładane rodziny i styczność z różnymi problemami. Wiadomo, że młodzi nie będą śpiewać o czymś, czego nie doświadczyli ani o rzeczach, których nie do końca rozumieją. Oczywiście mają takie prawo i nie oceniamy tego. Nas połączyła muzyka i spotykamy się, żeby ją razem tworzyć. Jesteśmy w podobnym wieku i wiemy na co nas stać. Często u młodych wiekiem zespołów widać gorączkowe nastawienie na sukces. W naszej opinii jest to niebezpieczne, ponieważ można stać się autorami jednego przeboju i przepaść po sezonie. Dlatego nie staramy się powielać schematów i nagrywać tylko numerów o miłości takich jak „Miła”, bo widzimy, że w polskiej muzyce naprawdę łatwo można się zaszufladkować.
Jednakże brak buntu wynika również z tego, że ludzie wolą posłuchać czegoś na jaja. W mediach od lat prym wiodą kabarety, a muzyka rockowa próbuje dostosować się do panującej mody. Doskonałym przykładem jest Nocny Kochanek, który łączy ze sobą te dwa elementy – kabaret i rockowe brzmienia. Ludzie chodzą na takie koncerty, bo mają dość tego całego medialnego syfu. Serwisy informacyjne wlewają do głów najgorsze pomyje i jak ludzie obejrzą te wszystkie okropieństwa, kłótnie, skakanie sobie do gardeł, to są zdołowani i nie chcą słyszeć tego samego w muzyce.
Odbiegając od młodych zespołów, to nie sądzicie, że warto mieć taki sztandarowy kawałek?
Zespół powinien mieć przebój, ponieważ dzięki temu zwiększa się jego rozpoznawalność. Jednakże podejmujemy wszelkie działania, żeby nie zostać kapelą jednego hitu. Chyba każdy zna piosenkę „Na jednej z dzikich plaż” zespołu Rotary, aczkolwiek jeśli zapytasz kogoś o jakiś innych ich utwór, to nie będzie w stanie żadnego wymienić. Na wcześniejszej płycie zrobiliśmy „Miłą” i ludzie wpadli w zachwyt. Harissie nie przyświeca zasada, że jak coś się spodobało widowni, to będziemy wyciskać z tego ile się da. Gdybyśmy tak myśleli, to pisalibyśmy tylko takie piosenki jak „Miła” i czekali na owacje. Na nowej płycie pojawią się zupełnie inne kompozycje i nie będzie tam żadnego numeru w stylu „Miłej”. Nie oznacza to, że nie będziemy jej grać na koncertach.
A co sądzicie o zaczynaniu kariery od grania coverów? Pytam nie bez powodu, wszakże wiele zespołów na początku swojej drogi sięga po cudzy repertuar.
Nie zagraliśmy nigdy żadnego covera, bo grając cudzą twórczość trudno wyrobić sobie własną markę. Nasze koncerty trwają półtorej godziny i rozbrzmiewa na nich nasz autorski repertuar. Harissa jest kapelą, która nie ma zamiaru wyrażać siebie przez zapożyczone emocje. Sytuacja wygląda zgoła inaczej, kiedy jakiś zespół zaprezentuje na koncercie swój projekt, a na bisie zagra cover. Nie chodzi o to, że wykonywanie coverów jest czymś nietaktownym, bo nie jest, ale jeśli kapela od początku swojego istnienia zamierza budować wizerunek tylko i wyłącznie w taki sposób, to traci tożsamość.
Nagraliście już EPkę, więc chyba najwyższa pora na pełnometrażowy debiut?
Materiał został już zarejestrowany, a album ukaże się jesienią, prawdopodobnie w listopadzie. Naszym głównym założeniem od samego początku jest longplay, który zaplanowaliśmy znacznie wcześniej niż trasy koncertowe dotyczące EPki czy singla. W trakcie powstawania płyty zmienił się skład, a poszukiwania basisty trochę wydłużyły okres nagrywania, ale w sumie wyszło to nam na dobre, bo dopracowaliśmy ten materiał. Krążek jest czymś naturalnym, przecież nie można opierać twórczości tylko na występach przed publicznością. Płyta będzie zatytułowana „AntyRaj” i znajdzie się na niej dziesięć różnorodnych numerów, które w jakiś sposób ze sobą korespondują. Obok zupełnie nowych piosenek pojawi się również kilka starszych, które nie znalazły się na EPce i singlu. Dzięki temu, że dostały trochę więcej czasu będą bardziej dopieszczone.
Jak zamierzacie wydać swój krążek?
Nigdy nie czekamy na cud i odzew od potencjalnego wydawcy. Staramy się uprzedzać rzeczywistość. Pracę nad warstwą wizualną płyty zaczęliśmy wcześniej, nie czekaliśmy na wydawcę, który po przesłuchaniu naszego materiału coś zaproponuje. Mamy już gotową okładkę i zebraliśmy całkiem sporą grupę fanów, która czeka na nasz krążek. Prawdopodobnie własnym nakładem wydamy jakąś ilość egzemplarzy, a cała reszta poleci do wytwórni i zobaczymy co nam zaoferują. We wrześniu rozpoczynamy zdjęcia do teledysku, który będzie promował wydawnictwo. Na razie jest to w fazie scenariusza i czekamy na informację od realizatora, który ma stwierdzić, czego będzie od nas oczekiwał. Zdajemy sobie sprawę, że w tym momencie wszystko rozgrywa się w Internecie, a młodzi raczej nie kupują płyt, ponieważ mogą swobodnie słuchać muzyki na serwisach cyfrowych takich jak np. Spotify.
Jak w ogóle poza Internetem promuje się ciężką muzykę?
Nasza muzyka nie jest ciężka, bo nie gramy metalu, aczkolwiek momentami zahaczamy o heavy. Jednakże cały czas jest to rock, czy jak kto woli hard rock, ale specyficzny, nieco ostrzejszy. Nasza muzyka siedzi głęboko w nas i z tego wnętrza wypływa. A zatem najlepszą metodą promocji poza Internetem są oczywiście koncerty. Dzięki nim możemy pokazać się w różnych miastach i zostawić w nich coś swojego. Fani zespołów rockowych ciągle kupują na koncertach płyty i gadżety. Dobrze zorganizowana trasa koncertowa może świetnie przyczynić się do promocji bandu.
W lipcu wzięliście udział w koncercie DemoGraMów i zdobyliście wyróżnienie. Wpłynęło to na waszą rozpoznawalność w Tarnowie?
Dzięki DemoGraMom mogliśmy się pokazać przed własną publicznością i właśnie to było najlepsze. Jesteśmy zespołem z Tarnowa i w tym mieście mamy próby. Ludzie byli zaskoczeni, że istnieje taka kapela jak Harissa i w dodatku pochodzi z Tarnowa. Po koncercie dotarło do nas sporo pozytywnych opinii, co bardzo nas ucieszyło. Ktoś zapytał: „Gdzie byliście do tej pory?”. Byliśmy w Rzeszowie, Katowicach, Kielcach, Radomiu, Warszawie, Krakowie i w wielu innych polskich miastach.
Powiedzcie, czemu was nie było w Tarnowie?
Tarnowska scena muzyczna ma jeden poważny problem – nie ma gdzie grać. Jak zobaczysz na trasy koncertowe czołowych polskich kapel, to nie znajdziesz na ich mapach Tarnowa. Graliśmy koncerty w całej Polsce i w większości miast funkcjonują kluby muzyczne, które są otwarte na różnego rodzaju muzykę. Wystarczy pojechać do Rzeszowa, gdzie w samym obrębie Rynku znajduje się klika klubów do których zaglądają topowi artyści. Kiedyś prężnie działała Hala Gumniska i organizowano tam występy gwiazd.
Hala Gumniska została odnowiona i koncerty mają tam powrócić.
Z czasem zobaczymy czy faktycznie tak będzie i jakie zespoły będą tam zapraszane. Mamy nadzieję, że akustyka hali została poprawiona, bo nie było z nią najlepiej. Wydaje nam się, że odpowiednim miejscem do organizowania koncertów w Tarnowie jest obecnie odrestaurowany Amfiteatr Letni. Oczywiście nie rozwiązuje to problemu braku porządnego klubu. Granie klubowe ma swoją specyfikę, przecież kapele ruszają w trasę nie tylko w okresie letnim, a konstrukcja Amfiteatru raczej wyklucza granie w okresie jesienno-zimowym i przy gorszej pogodzie, bowiem obiekt nie jest zadaszony, co stanowi problem dla publiczności. Tak więc jest nam trudno promować się w Tarnowie, ale na szczęście w innych miastach nie narzekamy na brak zainteresowania Harissą.
Gdzie gra się wam najlepiej?
Najlepsze koncerty mieliśmy na Śląsku. Mieszkańcy tego obszaru są ukierunkowani na muzykę rockową, więc nasza twórczość idealnie wpisuje się w ten krajobraz. Czujemy się świetnie, kiedy wchodzimy do klubów i słyszymy: „To oni! Może będą sprzedawać płyty po koncercie?!”. Chcielibyśmy się kiedyś tam samo poczuć w Tarnowie. W ogóle fajnie by było zagrać w naszym mieście jeden z koncertów promujących „AntyRaj”, najlepiej rozpoczynający albo kończący trasę.
I tego wam życzę. Dziękuję za rozmowę.
Również dziękujemy i zapraszamy na kolejne próby, a potem na koncerty.
Rozmowa odbyła się 23 sierpnia 2018 roku w sali prób zespołu Harissa.
Rozmawiał: Krystian Janik
Wykorzystane fotografie pochodzą z archiwum zespołu
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…