Śmiało można powiedzieć, że wraz z początkiem grudnia, rozpocznie się szał świątecznych prezentów i obdarowywania nimi najbliższych. Dlatego nim coś zakupimy, zastanówmy się dwa jak i nie trzy razy nad danym pomysłem- o ile nietrafiony sweter, czapkę, czy książkę można sprezentować komuś innemu to z żywymi podarunkami, zwłaszcza nieoczekiwanymi, którymi najczęściej są psy, koty i małe gryzonie, nie jest już tak prosto. Co wtedy zrobić, w końcu to żywe stworzenia?
Jak podkreśla Adrian Starzyk, kierownik tarnowskiego Azylu, w ostatnich latach widać, że ludzie są bardziej odpowiedzialni i korzystając z usług placówki, wspólnie wybierają zwierzaka. W takich sytuacjach nie zdarzają się zwroty adopcji. Ale mają miejsca i takie sytuacje, w których to dzieci a nawet nastolatkowie, dzwonią bez wcześniejszej konsultacji z dorosłymi i zamawiają pupila dla siebie lub kogoś bliskiego np. dziadków. Pamiętajmy, że wszelkie decyzje powinny być dobrze przemyślane, choćby pod kątem budżetu, niezbędnego na utrzymanie zwierzaka oraz poświęcania mu również uwagi, jeśli chodzi o spacery, czy opiekę weterynaryjną.
Nic więc dziwnego, że niejednokrotnie zdarzają się porzucenia psów i kotów, bo – za duże, znudziły się, bądź nie słuchają nowych właścicieli – z tego też powodu w okresie świątecznym nie wydawane są zwierzęta do adopcji – mówi Aleksandra Prytko – Lamot z tarnowskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Co jednak, gdy mimo wszystko ktoś niespodziewanie dostanie taki “żywy” prezent i nie chce go zatrzymać? Organizacje szerzące opiekę nad zwierzętami zabierają w takich sytuacjach je do siebie lub szukają im nowego domu poprzez wydawanie ogłoszeń.