Kiedy spacerujemy po parkach i skwerach, pracujemy w ogródku czy na działce, często mamy okazję obserwować dzikich mieszkańców, naszych „sąsiadów”. Zwykle są to ptaki, jeże, motyle, ale warto rozejrzeć się uważniej, by stwierdzić obecność mniej znanych, a równie fascynujących istot. W tym cyklu artykułów pragnę przedstawiać naszym Czytelnikom właśnie te tajemnicze, mało znane, ale jakże interesujące i w gruncie rzeczy sympatyczne stworzenia.
Tygrzyk paskowany.
Fuj! Pająk! – otrząśnie się z obrzydzenia niejeden z nas, kiedy zobaczy przebiegającego, czy też siedzącego na jakiejś roślinie stawonoga. Niestety, zbyt często nasze obrzydzenie jakieś zupełnie niewinne, a nawet zdecydowanie pożyteczne, stworzenie przypłaca życiem… Mam nadzieję, że po tym artykule nasi czytelnicy nie tylko przestaną krzywić się na samą myśl o pająku, ale tego, którego chcę przedstawić, zaczną szukać i uwieczniać na zdjęciach.
Mowa o niezwykłym i tak, nie zawaham się użyć tego słowa, urodziwym mieszkańcu łąk, lasów i ogrodów – tygrzyku paskowanym (Argiope bruennichi), pająku, którego nie sposób pomylić z jakimkolwiek innym. Piękność na zdjęciu to samica – prawda, że śliczna? I duża. Może osiągać wielkość 25 mm, a bywają czasem większe. Natomiast samce, skromnie ubarwione, to maluchy nie mające nawet centymetra.
Mało kto wie, że jeszcze 200 lat temu ten niezwykle malowniczo ubarwiony pająk, którego nazwa pochodzi właśnie od charakterystycznych pasków na odwłoku, zamieszkiwał wyłącznie południe Europy. Do Polski dotarł pod koniec XIX wieku. Ale jak? Cóż! Jak każdy pająk! Przywiało go, po prostu… Tak, tak! Małe pajączki przyfrunęły na nitkach pajęczyny i zadomowiły się u nas. Gdyby nie to, nie mielibyśmy okazji obserwować w naszym kraju tego oryginalnego stawonoga, ponieważ jest on mało ruchliwy. Potrafi godzinami siedzieć pośrodku swojej sieci, czatując na ofiarę i naprawdę trudno go skłonić do zmiany miejsca. Wiem coś o tym, bo kiedy go fotografowałam, niemal dotykałam go telefonem, a on, przepraszam, ona, ani drgnęła. To bardzo ułatwia obserwację i zrobienie naprawdę dobrych zdjęć.
Podobieństwo tygrzyka do osy czy szerszenia, którego przypomina wielkością, dało asumpt do posądzeń go o wielką jadowitość. Ale to mit! Jad tygrzyka jest groźny tylko dla jego ofiar, dużych owadów. U człowieka może wywołać co najwyżej miejscowy obrzęk i pieczenie. Zakładając, że zdecyduje się ukąsić… Trzeba bowiem wiedzieć, że trudno o łagodniejszego pająka, niż nasz bohater. W sieci krąży wiele nagrań tygrzyków spacerujących po dłoni, którym ani się śni zatopić swoich szczękoczułek w skórze człowieka! To naprawdę bardzo sympatyczne pająki! Można by rzec, przyjazne. Moja bohaterka z fotografii, połaskotana delikatnie, nawet nie zmieniła pozycji na sieci. Jakby jej się to podobało… Hmmm… Ani drgnęła, a ja musiałam wyczyniać wygibasy, żeby mieć dobre ujęcie!
Nie tylko jednak niezwykły wygląd pozwala bezbłędnie zidentyfikować ten gatunek należący do rodziny krzyżakowatych. Bardzo charakterystyczna jest jego duża, okrągła sieć z wyraźnym zygzakiem biegnącym przez środek. Jeśli napotkamy taką na swojej drodze, nie niszczmy jej, ale raczej poczekajmy, czy nie zechce się nam ujawnić jej właściciel. Naukowcy spierają się, co do znaczenia tego zygzakowatego tworu zwanego stabilimentum. Jedni twierdzą, że wzmacnia sieć, inni, że odbijając promienie ultrafioletowe, wabi ofiary, jeszcze kolejni utrzymują, iż na tle grubego zygzaka nasz pająk jest mniej widoczny. Prawdopodobnie w każdej z tych hipotez jest trochę prawdy… Sama pajęczyna trudna jest do wypatrzenia, ponieważ znajduje się blisko ziemi, czasem ledwie kilka centymetrów nad nią, jej właściciel jest dużo bardziej rzucający się w oczy. Kiedy już w jego sieć złapie się ofiara, tygrzyk najpierw dokładnie owija ją przędzą, a potem dopiero zadaje śmiercionośne ukąszenie. Czyni tak dlatego, że jego ofiary na ogół są duże i musi je unieruchomić, aby uniknąć ugryzienia mocnymi żuwaczkami, czy też użądlenia, które mógłby przypłacić życiem.
Zostawmy jednak naukowców, a wróćmy do naszej bohaterki. O tej porze trwa jeszcze okres godowy tygrzyków, po którym nasza samica złoży jaja w kokonie chroniącym przyszłe pokolenie tego gatunku. Dlaczego ja tak uparcie o samicy? Jak już wspomniałam, samce, znacznie skromniej ubarwione i o wiele mniejsze, są trudniejsze do zauważenia niż moja „modelka”. Poza tym, właśnie trwa okres godowy, a co za tym idzie, jeśli już uda nam się zauważyć jakiegoś samca, to takiego, któremu nie udało się znaleźć partnerki. Bo ci, którzy ją znaleźli, polegli „na polu chwały”, podobnie jak samce modliszek… Samica po prostu zjada swojego absztyfikanta, kiedy ten zrobi, co do niego należy… A bywa, że i w trakcie… Po godach, które odbywają się w pełni lata, składa jajeczka do kokonu, uwitego z przędzy i ofiarnie pilnuje go, aż do nastania zimy. Bo, niestety, kiedy temperatura spada, dorosłe tygrzyki giną. W przyszłym roku nie spotkam więc bohaterki z fotografii… Zimę przetrwają tylko kokony, z których w maju wylęgają się małe pajączki. Te, ledwie wydostaną się z oprzędu, przystępują do robienia charakterystycznej sieci, z jeszcze bardziej, niż u dorosłych osobników, widocznym stabilimentum. Z czasem nabierają dorosłego, pięknego, kontrastowego ubarwienia, łączą się w pary i tak cykl życia zamyka się.
Obecnie ten gatunek pająka, jeszcze do 2011 roku objęty ochroną prawną, stał się pospolity i często spotykany. Wystarczy, że ma do dyspozycji w dobrze nasłonecznionym miejscu wysoką, dość sztywną roślinność, na której może rozpiąć swoją sieć i dostęp do ofiar, owadów prostoskrzydłych i ważek, aby urządzić się wygodnie gdzieś na łące, obrzeżu lasu, w zagajniku, czy w naszym ogrodzie, chętnie wybierając krzewy owocowe, na przykład maliny. Moja samica usadowiła się w jeżynach. Ale kilka lat temu młoda pajęczyca usnuła swoją sieć na balustradzie balkonu moich rodziców. Poszukajcie więc, bo kto wie, czy w najbliższym waszym sąsiedztwie nie mieszka pasiasta piękność… A kiedy już znajdziecie tygrzyka, to, błagam, nie zabijajcie go, nie niszczcie jego sieci! Lepiej zróbcie zdjęcie i przyślijcie do nas z możliwą lokalizacją. Może uda nam się stworzyć „tygrzykową mapę Tarnowa”? A może też, podczas spaceru czy pracy w ogrodzie lub na działce, zaobserwujecie jakieś inne interesujące stworzenie. Zróbcie mu zdjęcie, w miarę dobrej jakości, nawet komórką, a ja spróbuję je zidentyfikować i napisać o nim parę słów. W ten sposób wspólnie stworzymy cykl o niezwykłych, często tajemniczych, mieszkańcach naszych ogrodów, parków, a może i mieszkań…
Autor: Maria Polaczek
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…