Krążek „Maleńczuk gra Młynarskiego” pojawił się na polskim rynku muzycznym w październiku 2017 roku. Znalazło się na nim dwanaście utworów Młynarskiego, które Maleńczuk wybrał kierując się kluczem polityczno-obyczajowym, kładąc nacisk na politykę. Warstwa merytoryczna tychże tekstów w założeniu niepokornego artysty miała znajdować odzwierciedlenie w Polsce współczesnej, czyli tej pozostającej pod opieką Króla Ducha Narodu, czyli Jarosława Kaczyńskiego rzecz jasna. Maleńczuk przyzwyczaił swoich zwolenników do licznych odchyłów w stronę polityki, wszak któż nie pamięta takich szlagierów jak m.in. „Czerwone tango”, „Wolność słowa” czy „Kaczory”? Od pewnego czasu jego misją stało się punktowanie Polski prawej i sprawiedliwej. Tematyka społeczno-polityczna skrystalizowała się najmocniej na płycie „Tęczowa swasta” z 2014 roku, na której oberwało się nawet Władimirowi Putinowi. Jednakże ostatnia dekada pokazała również, że Maleńczuk coraz częściej i z coraz większą premedytacją sięga po cudzy repertuar, śpiewał m.in. teksty Johnny’ego Casha, Włodzimierza Wysockiego czy Kabaretu Starszych Panów.
Wojciech Młynarski był wybitnym tekściarzem, zaś wokalistą co najwyżej dobrym. W swoich piosenkach kpił z PRL-owskiej rzeczywistości, niemniej czynił to z finezją i metaforą, co i tak nie uchroniło go przed ówczesną cenzurą. Maleńczuk odświeżył piosenki Młynarskiego i sprawił, że można przy nich wyskoczyć na parkiet i potańczyć. Podczas koncertu było tanecznie (chociaż nikt nie tańczył – cóż, miejsca siedzące mają też swoje minusy), a w aranżacjach nie zabrało również bluesa, country czy jazzu. Notabene w Tarnowie tego samego dnia doszło do pierwszej sesji rady miasta w nowym składzie, więc utwór „Nowa jElita” doskonale się w ten czas wkomponował. Po czwartkowych obradach w Sali Lustrzanej można wywnioskować, że przez najbliższe pięć lat „choroba będzie stara, lecz jElita to się nam szykuje nowa”. Wszakże nie od dzisiaj wiadomo, że „kto na co dzień żyje w cyrku, temu cyrkiem zdaje się normalne życie”. I pozostaje tylko się cieszyć, że ten nieco pokryty pajęczyną repertuar wziął na warsztat Maleńczuk.
Pomiędzy piosenkami Maleńczuk sypał z rękawa politycznymi dygresjami obnażającymi zaściankowość i niepoczytalność prawej strony władzy, co dla niejednego uczestnika koncertu mogło być nużące i irytujące. Podobnie było w sierpniu w tarnowskim Amfiteatrze, podczas festiwalu Był Sobie Blues, jednakże tym razem obyło się bez grzmotów, błyskawic i ulewnego deszczu. Na koniec pieśniarz sięgnął jeszcze po własne numery i publiczność mogła na chwilę zapomnieć o polityce i pójść w „Tango libido”.
Krystian Janik
Fot. Paweł Topolski: http://www.tarnow.pl/Galeria/Galeria-Kultura/Galeria-Kultura-2018/ArtFest-koncert-Malenczuk-spiewa-Mlynarskiego
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…