Czwarta z rzędu porażka MUKS-u 1811 Tarnów. Tym razem ulegli AZS-owi Częstochowa

Runda rewanżowa nie przebiega po myśli koszykarzy MUKS-u 1811 Tarnów. Po serii minimalnych porażek wyjazdowych, tym razem na własnej hali okazali się słabsi od ekipy AZS-u Częstochowa, mimo że do przerwy to oni mieli korzystny wynik. O przegranej zdecydowała słaba skuteczność z gry (tylko 39,4%), a zwłaszcza zza linii trzech punktów (jedynie 19,2%).

 
Z naszej strony zabrakło realizacji założeń taktycznych. Pozwoliliśmy przeciwnikowi na łatwe punkty z szybkiego ataku, za to myśmy się męczyli z ataku pozycyjnego. Graliśmy za wolno, za dużo na koźle, no i to nas wybijało z rytmu. Teraz zostaje nam walka o uniknięcie play-outów. Potrzebujemy do tego środowego zwycięstwa z liderem tabeli. Jeśli ta sztuka nam się nie uda, to będziemy mieć dłuższy sezon – powiedział Jarosław Mosio, trener MUKS-u 1811 Unii Tarnów.

Początek spotkania ze strony gospodarzy wyglądał bardzo obiecująco. Częstochowianie chyba byli zaskoczeni postawą MUKS-u i nie radzili sobie w obronie. W tym fragmencie meczu tarnowianie mieli jeszcze odpowiednio nastawione celowniki. Dwa razy z dystansu trafił Jacek Sulowski, dając swojemu zespołowi prowadzenie 13-7, a potem 24-17. Pod koniec kwarty AZS nieco podgonił, jednak po 10 minutach wynik i tak brzmiał 26-23.

Po celnym rzucie za trzy Łukasza Kasperca przewaga znowu urosła do sześciu oczek. Niestety później nastąpił dłuższy moment przestoju w grze gospodarzy. Między innymi w dwóch akcjach z rzędu zdarzyło im się popełnić przewinienie ofensywne. Częstochowianie chwilowo wyszli nawet na prowadzenie, jednak wtedy znowu dał o sobie znać Kasperzec. Doświadczony zawodnik w ostatniej sekundzie I połowy ponownie trafił z dystansu. Po 20 minutach koszykarze Jarosława Mosio prowadzili 40-39.

Od początku drugiej części zawodów goście grali skuteczniej. Zaczęli od serii 6 punktów z rzędu, dzięki czemu wyszli na prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Trójka Kasperca oraz zdobycze Palmowskiego pozwoliły zbliżyć się do rywali, jednak brakowało skutecznej obrony własnego kosza. To częstochowianie częściej mieli okazję do ponawiania swoich akcji. Po upływie 3/4 spotkania MUKS przegrywał 59-65.

Gospodarze mieli idealną sytuację do przechylenia szali na własną korzyść w czwartej kwarcie. Wśród przeciwników zapanowała totalna niemoc i przez pierwsze 5 minut tej części meczu nie potrafili zdobyć punktów! Niestety również tarnowianie nie błyszczeli skutecznością, zbyt często podejmując próby gonienia niekorzystnego wyniku za pomocą rzutów z obwodu. W końcu koszykarze AZS-u odblokowali się i jeszcze powiększyli dystans, wygrywając ostatecznie 10 punktami.

Szansa do rewanżu za porażkę dla tarnowskich koszykarzy pojawia się bardzo szybko, bo już w środę. Rozegrane zostanie wtedy zaległe spotkanie przeciwko AZS AWF Romus Katowice. Rywale to zdecydowany lider tabeli, który dotąd doznał tylko jednej porażki. Start zawodów na hali przy ulicy Krupniczej o godz. 19.30. Pierwszy mecz tych drużyn zakończył się zwycięstwem Ślązaków 101-86.

MUKS 1811 Unia Tarnów – AZS Częstochowa 78-88 (26-23, 14-16, 19-26, 19-23)

MUKS 1811: Tomasz Palmowski 22, Tomasz Bryzek 22, Jacek Sulowski 18, Łukasz Kasperzec 11, Michał Szewczyk 3, Dominik Niemczura 3, Michał Skowron, Mateusz Piska, Łukasz Wardziński, Michał Kaliński

Fot. Tomasz Schenk