O kolejnych skacowanych miastach, odmładzaniu rocka, potrzebie buntu i jedynej słusznej koncepcji – rozmawiamy z Maksem Kwapieniem, wokalistą hardrockowej grupy K.A.C
Bierzesz udział w dziewiątej edycji The Voice of Poland, co pewnie zajmuje Ci sporo czasu. Czy to ograniczenie wpływa na działalność K.A.Ca?
K.A.C jest najważniejszym projektem i myślę, że nic tego nie zmieni. Staramy się z chłopkami nie wybijać z rytmu i cały czas spotykamy się na próbach, żeby ogrywać nasze numery i tworzyć kolejne. Wiadomo, że udział w programie trochę mnie rozregulował, ale jest to naprawdę fajne przeżycie i niezwykle cenna praca doskonaląca warsztat.
Oprócz prób ważne są również występy przed publicznością. Gdzie graliście ostatnio?
22 września wzięliśmy udział w Rockowej Nocy 2018 w Rzeszowie, czyli w Ogólnopolskim Festiwalu Zespołów Muzycznych rywalizujących o Statuetkę Nalepy. Jednym z jurorów był Marek Piekarczyk, którego dokonania muzyczne są mi bardzo bliskie. Zagraliśmy tam dwa swoje kawałki – „Paradoks” i „Bestię” oraz cover z twórczości Tadeusza Nalepy.
Jaki kawałek z repertuaru Nalepy zagraliście?
Wybraliśmy „Ten o tobie film”, czyli kolaborację Nalepy z Dżemem. Numer oczywiście przerobiliśmy na swoją modłę, bo w oryginale jest to nieco ostrzejszy, bardziej elektryczny blues. Zaproponowaliśmy hardrockową wersję tego utworu, w którą wrzuciliśmy trochę smaczków, aczkolwiek wiadomo, że hard rock to taki dopalony blues. Skróciliśmy jego długość, bo oryginał zawiera dłuższe partie gitarowe, a w hardrockowej odsłonie mogłoby to nużyć. Publiczność zareagowała pozytywnie, co rzecz jasna dało nam jeszcze większego kopa.
A kto zdobył Statuetkę Nalepy?
Oczywiście, że K.A.C! (śmiech) Festiwal był świetnie ogarnięty, od strony organizacyjnej przypominał ten w Skierniewicach, który wygraliśmy wiosną. Pełny profesjonalizm. Nagłośnienie, odsłuchy, obsługa techniczna na wzorowym poziomie. Mimo złej pogody ludzie dopisali, zaś podczas zabawy z “tłumem” entuzjastycznie reagowali i widać było, że dobrze się bawią do naszej muzyki. Udało nam się wylosować, że gramy na samym końcu i to też na pewno pomogło w tym, że mieliśmy pod sceną naprawdę dużą widownię. Marek Piekarczyk bardzo nas pochwalił. Życzył nam wielu sukcesów i powiedział, że będą z nas ludzie, po tym jak przekazaliśmy naszą nagrodę na rehabilitację Kacpra, dla którego była prowadzona zbiórka pieniędzy. Bawiliśmy się wybornie i nawiązaliśmy kontakt z kolejnym fajnym zespołem, z którym pewnie kiedyś zagramy wspólny koncert.
Podczas naszego ostatniego spotkania – wtedy z całym zespołem – rozmawialiśmy m.in. o przymiarkach do nagrania płyty. Mieliście wówczas dwa utwory wrzucone do sieci. Jak idzie Wam nagrywanie kolejnych numerów?
Nagraliśmy jeden bardzo mocny kawałek pt. „Nie jesteś sam”, który jest ostrzejszy niż wszystko, co do tej pory zrobiliśmy. W sumie można powiedzieć, że jest nawet nieco bardziej metalowy niż hardrockowy, chociaż nie ma nic wspólnego z kolejną zmianą koncepcji naszego grania, bo takiej już nie planujemy. Chcemy się skupić na tworzeniu stricte hardrockowych kawałków, żeby mieć większą możliwość wyboru podczas układania tracklisty naszego debiutanckiego krążka. Wprawdzie mamy już gotowy materiał, ale zawsze lepiej mieć z czego wybierać, a numery dodatkowe, które nie zmieszczą się na płycie równie dobrze mogą sprawdzać się na koncertach.
Sporo koncertujecie w Krakowie i to w roli gwiazdy wieczoru. Gracie również supporty?
Jasne. Graliśmy support z bandem Heavy Clouds, poznanym na tegorocznym Rock May Festival w Skierniewicach, który wygraliśmy. Dali świetny koncert, ich muzyka przypadła nam do gustu, a grają w stylu Royal Blood, i postanowiliśmy do nich zagadać i zaproponować wspólny koncert. Przyjechali do Krakowa aż z Warszawy i naprawdę dali czadu!
Czy K.A.C jest teraz bardziej tarnowski czy krakowski?
Przeprowadziliśmy się do Krakowa, ponieważ w Tarnowie nie mieliśmy gdzie grać. Krakowska scena rockowa bardzo dobrze prosperuje i daje możliwość w miarę regularnych koncertów. Oczywiście jeśli pojawi się jakaś propozycja koncertu w Tarnowie, to na pewno nie odmówimy.
Na polskim rynku muzycznym czasami ciężko rozróżnić muzykę rockową od popularnej. Jak myślisz z czego to wynika?
To jest dosyć dziwna sytuacja, ponieważ w obecnych czasach blues, hard rock czy nawet metal zamienia się trochę w taki salonowy jazz. Wielu młodym zespołom brakuje buntu i pomimo rockowego zacięcia stronią od śpiewania o rzeczach ich dotykających. Oczywiście nie każdy rodzaj rocka jest buntowniczy, przecież istnieją jego różne odmiany. My akurat świetnie odnajdujemy się w rocku zbuntowanym, a nasza energia sceniczna wytwarza chemię, która zaraża ludzi. Jak zmieniliśmy koncepcję na granie po polsku i zacząłem pisać teksty w rodzimym języku, to poczułem, że zaowocowało to większą kreatywnością w operowaniu słowami. W Burnin’Whistle skupiłem się na pisaniu po angielsku, ale nie oddawało to do końca trawiącego mnie buntu. Pisząc po polsku wiem, o czym śpiewam i przeciwko czemu się buntuję.
To powiedz mi przeciwko czemu buntują się teraz młodzi ludzie?
W tym tkwi cały problem. Ludzie kiedyś wiedzieli przeciwko czemu się buntować, a teraz czuć u młodych jakiś bunt, który skądś się bierze, ale nie wiadomo, jakie jest jego źródło. Nie chcę snuć teorii spiskowych, ale mam wrażenie, że rzeczy, przeciwko którym można się buntować są obecnie mocno rozproszone. Jest to ogromna przestrzeń rozciągająca się od spraw społeczno-politycznych aż po jakieś czynniki kulturowe. Tak naprawdę trudno stwierdzić przeciwko czemu można się buntować. W młodych ludziach zawsze tkwi sprzeciw. Nastoletni bunt charakteryzuje to, że buntujesz się dla samego buntu. Dzisiaj można przeciwstawiać się mass mediom, głupocie ludzkiej czy ogłupianiu społeczeństwa.
Kiedyś bunt kapel rockowych, sięgając choćby do czasów new wave, skupiał się wokół spraw społeczno-politycznych. Pomimo zmian systemowych polska polityka ciągle wzbudza mieszane uczucia. Powiedz mi, czy młode zespoły rockowe podejmują jeszcze w muzyce walkę z systemem?
Śledzę tą rzeczywistość, ponieważ ciekawi mnie, co w tym świecie społeczno-politycznym piszczy, ale nie komentuję tego w tekstach. Nie jest to moim priorytetem, zaś jeśli coś mi się nie podoba, to wyrażam swoje zdanie w rozmowach z moimi znajomymi. Nie chcę się zaszufladkować w przestrzeni politycznej, a w naszym kraju nie jest o to trudno.
A czy muzyka mainstreamowa potrzebuje w ogóle ostrego rocka?
Zawsze zaczynało się od niszy. Wszystkie gatunki tego typu nigdy nie były medialne. Nisza hardrockowa istnieje, ale jest słabo promowana, nie ma przebicia w mediach. Nie wiem, z czego to wnika, ale nowości nie są promowane. Młodzi zwolennicy rocka słuchają starych wyjadaczy, ponieważ nie wiedzą, że nawet na polskim rynku funkcjonuje mnóstwo świeżych kapel. Dzisiaj potrzeba muzyki dla buntowników, a nie starych dinozaurów. Uwielbiam AC/DC i Guns N’Roses, ale to są legendy rocka, które powinny zejść ze sceny i zrobić miejsce dla niszy. Fajnie, że ciągle tworzą i ruszają w trasy koncertowe, ale nie ma w nich krzty świeżości, ich bunt już dawno przeminął.
Wróćmy do The Voice of Poland. Czy przed „Przesłuchiwaniami w ciemno” wiedziałeś, że jeśli Piotr Cugowski się odwróci, to wybierzesz jego, czy przekonało Cię, kiedy powiedział, że hard rock to jedyna słuszna koncepcja?
Od początku wiedziałem, że jak tylko Piotr Cugowski się odwróci, to pójdę do niego, ponieważ jest świetnym wokalistą. Jego głos jest jednym z najlepszych głosów rockowych w Polsce. Właściwie to nie pamiętam, co dokładnie mówili jurorzy, ponieważ byłem pod wpływem silnych emocji, ale akurat to jedno zdanie o hard rocku zapamiętałem doskonale. Bardzo miło z jego strony, że tak powiedział i oczywiście w stu procentach się z nim zgadzam, przecież hard rock to jedyna słuszna koncepcja (śmiech).
Dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia w programie.
Dziękuję również i zapraszam do śledzenia The Voice of Poland i oczywiście na nasze koncerty!
Rozmawiał: Krystian Janik
Rozmowa odbyła się 20 września 2018 roku w kawiarni Hybryda w Tarnowie.
Fotografie:
1. Sebastian Stankiewicz, materiały Estrady Rzeszowskiej (zdjęcie główne)
2. Z archiwum zespołu K.A.C
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…