Sierpień w Tarnowie po raz trzynasty opanowały bluesowe dźwięki. W tym roku sympatycy tejże muzyki nie zgromadzili się, jak miało to miejsce we wcześniejszych latach, na tarnowskim Rynku, albowiem wydarzenie zostało przeniesione do Amfiteatru Letniego przy ul. Kopernika. Po długim okresie bezużyteczności tegoż obiektu miasto postanowiło wykorzystać jego ogromny potencjał. Zaproponowany projekt odrestaurowania Amfiteatru może nie każdemu przypadł do gustu, ale efekt końcowy w dużej mierze spełnił oczekiwania mieszkańców, o czym świadczy ich liczna frekwencja na organizowanych tam imprezach. Najlepszym przykładem takiego obrotu rzeczy były dwa pierwsze dni festiwalu Był Sobie Blues.
Letnie spotkania z bluesem zainaugurował czwartkowy koncert kameralny pt. „Sam na sam z bluesem”. Na rosnącej przed sceną trawce pojawił się samotny bluesman – Marek „Makaron” Motyka. Usiadł na pudle, rozejrzał się i uśmiechnął do widowni, po czym zaczął opowiadać o sobie i swoich instrumentach. Po krótkim wstępie z jego gitary wydobyły się pierwsze dźwięki, a z ust popłynęła bluesowa śląska pieśń. Niezaprzeczalnym plusem Amfiteatru okazała się jego przestrzeń, która pozwoliła publiczności na bliskość z artystą. Jestem przekonany, że jeśli jakiś sympatyk bluesa podszedłby do Makarona, chwycił za jedną z wolnych gitar i zaczął wraz z nim grać i śpiewać, to pieśniarz nie wściekłby się, ale byłby z tego szczerze zadowolony. Dzięki nowej lokalizacji również osoby z niepełnosprawnościami mogły poczuć się w pełni swobodnie i uczestniczyć w spotkaniu z muzykiem, wszakże to z myślą o nich Wojtek Klich zaplanował czwartkowe późne popołudnia właśnie w taki sposób.
W drugim dniu Był Sobie Blues po raz kolejny zagrał Marek „Makaron” Motyka – tym razem na scenie i w towarzystwie perkusisty Ryszarda Rajcy. Panowie wystąpili pod wspólnym szyldem Makaron & Riko. W ich repertuarze oprócz śląskich pieśni z bluesowym zacięciem znalazły się również utwory poetyckie szkockiego prekursora romantyzmu Roberta Burnsa. Sam Makaron chyba zainspirował się Wojtkiem Klichem, albowiem na scenę wyszedł boso. Jednakże zanim tenże duet oczarował publiczność swoimi kompozycjami, na deskach Amfiteatru zaprezentowała się grupa bębniarska Drum Syndrome działająca przy Stowarzyszeniu Rodziców i Dzieci z zespołem Downa – Tęcza od 2016 roku. Wraz z zespołem wystąpił Wojtek Klich, który ubarwił ów występ śpiewem i grą na gitarze. Piątkowy wieczór zwieńczył koncert duetu Double Machine, w którego skład wchodzą gitarzysta Bartek Grzanek i perkusista Wojciech Kidoń. W ich brzmieniach oprócz bluesa znalazło się również miejsce na domieszkę rocka i country. Takoż na stopach Bartka Grzanka nie znalazło się obuwie.
Po takim początku tarnowianie z utęsknieniem będą wyczekiwać kolejnych koncertów. Już za tydzień na amfiteatralnej scenie wystąpią: Pola Chobot & Adam Baran, Wojtek Klich, Maciej Maleńczuk, Artur Malik i Jerzy Drobot.
Krystian Janik
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…