Prowadzisz autorski program Marqus Mars Talents Show promujący talenty z Tarnowa i okolic. Czym kierujesz się podczas wyboru swoich gości?
Tarnów jest zagłębiem talentów. Ja te talenty wyłapuję w zasadzie wszędzie. Chodzę po klubach i restauracjach, wszelkiego rodzaju wydarzeniach od kameralnych koncertów po duże festiwale, gdzie czasami też pojawiają się mniej znani artyści. Podczas ostatniego koncertu charytatywnego w tarnowskim amfiteatrze, na którym byliśmy razem, zachwyciła mnie Gabriela Nawój. Przed tym koncertem nic o niej nie wiedziałem, więc kiedy ją usłyszałem byłem w totalnym szoku. Ta dziewczyna posiada niezwykłą swobodę śpiewania i amerykański akcent, jakby przeniosła się ze Stanów Zjednoczonych do Polski.
Czyli idealna kandydatka do Twojego programu?
Oczywiście. Rozmawiałem z nią po koncercie i zaprosiłem do programu, podobnie jak Maksa Kwapienia i pozostałych chłopaków z zespołu K.A.C. Dostrzegam w nich ogromny potencjał i jestem pewien, że jeśli ich kariera zostanie odpowiednio poprowadzona, to w niedalekiej przyszłości staną się supergwiazdami rock’n’rolla.
Jednakże nie zapraszasz tylko i wyłącznie muzyków.
Wachlarz moich zainteresowań jest naprawdę duży. Jeśli widzę, że kogoś rozsadza pozytywna energia, to chcę go pokazać szerokiej publiczności. Uruchomiłem również internetowe wyszukiwanie talentów. Oprócz zespołów, sztukmistrzów, wokalistek i wokalistów, interesują mnie m.in. pro menadżerowie, szefowie kuchni, przedsiębiorcy, właściciele hoteli i restauratorzy.
Przedstawianie swoich gości zaczynasz od strony astrologicznej.
Zawsze omawiam znaki zodiaków swoich gości podwójnie – tradycyjnie i w wariancie chińskim. Odpowiedni układ zodiakalny gwarantuje sukces, np. w zespole Maksa jest przewaga Lwów i ognia, co sprawia, że dogadują się ze sobą na każdej płaszczyźnie. Podobnie jest w dobrze prowadzonych hotelach czy restauracjach. To właśnie tajemnica sukcesu, którą odkrywamy.
Wspominałeś, już dwukrotnie, Maksa i K.A.C. Mam wrażenie, że tarnowska scena rockowa przeżywa swój renesans. Jakie masz zdanie na ten temat?
Tarnów jest stolicą polskiego rocka i zimnej fali. Mamy tu ponad dziesięć zawodowo zespołów. Najlepszym przykładem tarnowskiego bandu grającego na zachodnim poziomie jest Harissa. Bardzo żałuję, że nie dotarłem na ich koncert w TCK, na który mnie zapraszałeś, ale mam nadzieję, że będę miał jeszcze okazję usłyszeć ich na żywo. Gruntownie zapoznałem się z płytą AntyRaj i uważam, że jest zrealizowana na światowym poziomie. Jest na niej wszystko, co powinno być na rock’n’rollowej płycie: mocny wokal, soczyście brzmiąca sekcja rytmiczna, doskonała produkcja i dające do myślenia teksty.
Niedawno powiedziałeś mi, że marzy Ci się kilkudniowy festiwal muzyczny w Tarnowie. Zakładam, że masz już jakąś koncepcję?
Jasne. Zacząłem nawet przemycać do odcinków MQM TS zalążki tej idei. Niedawno moim gościem był Paweł Zygucki i pojawiła się też jego piosenka Marzenia, odnosząca się właśnie do naszych marzeń krążących wokół stworzenia takiego wydarzenia. Mamy odpowiednie miejsce – lądowisko dla pomniejszych samolotów przy ulicy Lotniczej – oraz sporo fantastycznych zespołów, którymi można by zapełnić cały stadion. Moja koncepcja przewiduje czterodniowy festiwal muzyczny związany z takimi gatunkami jak: jazz, funk, rock i trans. Na zakończenie chciałbym rozluźnić atmosferę szczyptą tzw. „muzyki niepoważnej”. Myślę, że fajnie by było zaprosić dyrygentów i przebrać ich np. w stroje smoków.
Mógłbyś przebrać dyrygentów za znaki zodiaku. (śmiech)
(śmiech) Myślę, że jest to bardzo fajna koncepcja. Dwunastu dyrygentów! (śmiech)
Myślałeś o zaproszeniu jakichś światowych gwiazd?
Na początek Chciałbym ściągnąć do Tarnowa Def Leppard lub Whitesnake, dwie kapitalne brytyjskie kapele hardrockowe.
Piękne plany. Skąd weźmiesz budżet na takie przedsięwzięcie?
Niezbędne będzie wciągnięcie do organizacji festiwalu władz miasta Tarnowa oraz dużych przedsiębiorstw, takich jak np. Grupa Azoty czy Bruk-Bet. Jestem przekonany, że dzięki takiemu przedsięwzięciu, gościom z Krakowa, Rzeszowa, Chicago i Nowego Jorku, ożyłby Tarnów i biznes hotelowo-restauracyjny.
Może na okazję takiego festiwalu udałoby się reaktywować Ziyo?
Myślałem o tym i rozmawiałem już wstępnie z Jurkiem Durałem. Za dwa lata zespół będzie obchodził 35-lecie i myślę, że jako przymiarkę do tego jubileuszu, spokojnie moglibyśmy przygotować godzinny występ. Zagralibyśmy materiał z dwóch pierwszych, czyli najlepszych płyt Ziyo.
Jaki moment w karierze Ziyo uznajesz za krytyczny?
Błędem było to, że zespół za szybko się skomercjalizował. Przejście z Jarocina do Sopotu było za szybkie. Poza tym ja jestem Baranem – Smokiem, a Baranowi ciężko dogadać się z Koziorożcem, który chciał rządzić w Ziyo. Potem na polską scenę muzyczną wlazło disco polo i nastąpił kryzys rocka. Wiele zespołów odczuło to na własnej skórze, nawet Lady Punk, wówczas najmocniejsza kapela, rozwiązało się bodajże na trzy lata. Po prostu nie wiedzieli, jak ogarnąć tą dziwaczną rzeczywistość.
W połowie lat dziewięćdziesiątych, po trzech znakomitych rockowych krążkach, działalność zawiesiły również Wilki. Warto wspomnieć, że Robert Gawliński był wcześniej wokalistą nowofalowej grupy Madame oraz Opery, złożonej z muzyków Republiki.
Bardzo lubiłem Madame, ten ich niesamowity drażniący klimat. Według mojej oceny był to najciekawszy jarociński zespół, a Robert Gawliński miał najlepszy wokal pośród wszystkich wokalistów nowofalowych. Wilki miały dobry początek, ale po wznowieniu działalności znaleźli sposób na przerobienie się na zespół pop-rockowy i zaczęli odnosić sukcesy komercyjne. Niestety gorzej poszło Ziyo. Jurek miał swój plan, ale zespół wykorzystał zaledwie 50% swoich możliwości i poniekąd przepadł.
Oprócz Ziyo byłeś również gitarzystą Maanamu.
Grałem w Maanamie z Korą na wokalu. Teraz wokalistką zespołu, wprawdzie funkcjonującego z przedrostkiem „ex”, jest dziewczyna z tarnowskiego teatru.
Masz nieaktualne informacje.
Karolina Gibki już nie śpiewa w ex Maanamie? Nie miałem o tym pojęcia. Szkoda, bo była dobra.
Odeszła i została ex wokalistką ex Maanamu. Swoją drogą, nie wydaje Ci się, że ten zespół przypomina stygnącego trupa, w którym szuka się organów zdolnych do transplantacji?
(śmiech) Coś w tym jest. Zawsze doceniałem Maanam jako rockową kapelę. Niestety niezbyt dobrze pracowało mi się z Korą, która była zodiakalnymi Bliźniętami, ale już z Markiem Jackowskim (Strzelec) miałem świetny kontakt. Szkoda, że już nie żyje, ponieważ moglibyśmy jeszcze nawiązać współpracę. Ex Maanam ciągnie Ryszard Olesiński, który jest znakomitym gitarzystą i twórcą sporej części materiału oryginalnego zespołu. Ironią losu jest, że grają własne covery, ale jeśli ciągle czują rock’n’rolla, to niech grają jak najdłużej.
Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję również.
Krystian Janik
Duży sukces tarnowskich koszykarzy. Po wielu latach tułania się w trzeciej lidze, wracają na szczebel…
Ze wszystkich dyscyplin sportu w Tarnowie w najwyższej klasie rozgrywkowej rywalizują tylko żużlowcy. Niewykluczone jednak,…
Słoneczna aura wręcz zachęca, by wyjść z domu i pójść na spacer albo wsiąść na…
W tym roku maj jest miesiącem należącym do Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej, która znalazła się…
Miło jest nam poinformować, że po wielu tygodniach wytężonego wysiłku i prac rzeszy oddajemy wreszcie…
23 kwietnia podczas Gali 32. Tarnowskiej Nagrody Filmowej odbyła się prezentacja filmu Najlepszy w reżyserii…